Skoda Fabia RS – trzeba mieć w sobie coś z ekshibicjionisty [TEST]

fabiars glo

Oj czekałem na to auto. Nie, żeby chodziło o szczególne utęsknienie, chociaż musze się przyznać do fantazjowania, co jakiś czas, na temat tej mocnej Fabii. Od moich próśb i błagań, tłumaczenia importera, że jest naprawdę bardzo zajęty i nie ma go prawie w biurze, aż do momentu odebrania samochodu minęło uwaga… ponad 6 miesięcy. Dobra, przeboleję. Ważne, że termin wypadł akurat na Gran Turismo Polonia 2011, ale to już inna bajka, którą opowie wam Bartek.

W związku z całym wydarzeniem wskazanym wyżej, odbiór Fabii był ogromnym przedsięwzięciem logistycznym obarczonym dość dużą ilością walizek. Wyruszyliśmy do Warszawy trochę na ślepo, bo wiedzieliśmy, że samochód jeszcze nie zjechał z poprzedniego testu. Skrócę jednak całą opowieść do kilku zdań.Poprzednia redakcja (wiem kto, bez „nazwisk” jednak) zamiast na 12 oddała auto ok. 14. Dobra. Na Dworcu Zachodnim byliśmy dopiero 13:40, także nie czekaliśmy tych 2 godzin. Po dojściu do salonu przez ogromne błoto i po wizycie na zaczętej przez Chińczyków budowie autozdrady A2, zauważyliśmy Fabię tankującą na stacji obok salonu. Jest! Cudnie! Zaraz ruszamy!

Nie. Wcale się nigdzie nie ruszyliśmy. Przeciwnie. Staliśmy w miejscu jak wryci, kiedy okazało się, że auto wróciło właśnie z toru i opony nie nadają się do jazdy. Chwila myślenia – zmiana opon, max 15 minut i ruszamy w drogę. „No niestety, na autko będzie trzeba poczekać jakieś 2,5-3h, bo trzeba założyć nowe opony…” Bez jaj, bez jaj! Czuję, że sam bym to szybciej zrobił. Teraz żałuję, że o to nie poprosiłem. Pytanie o samochód zastępczy na ten czas, aby nie siedzieć w salonie bezczynnie tylko coś jeszcze załatwić – „bardzo mi przykro, pozostałe samochody za chwilkę wyjadą do innych redakcji, nie mam nic, co mogłabym panu dać”. Prasowe samochody rozpoznaję na drodze chyba jak mało kto, więc bez trudu wiedziałem, że przed salonem stały dwie Fabie RS oraz Yeti przeznaczone dla dziennikarzy. Ale nie – wszystkie przecież za chwilę wyjeżdżają… Bałem się, że kaktus mi na ręce urośnie. I wiecie co? Żaden z tych samochodów nie ruszył się nawet na centymetr.

Wsiadamy

Jest punkt 17. Podpisałem, co trzeba, kluczki oraz dowód w dłoń i jazda. Wreszcie lecimy na Poznań. Nasza RS-ka jeszcze nie wiedziała, że czeka ją dokładnie 2373,5km pod naszą wodzą, po różnych drogach, w różnych warunkach.

Wewnątrz to zwykła Fabia, oprócz kilku emblematów RS. Szczerze mówiąc, to trudno mi jest przyczepić się do jakości. Plastiki były bardzo ok – całkiem miękkie i miłe w dotyku. Do tego wszystko dobrze spasowane i nieskrzypiące. To nic, że zegary nie zachwycają ekstrawaganckim wyglądem i nie są podświetlane na wściekły czerwony dając nam do zrozumienia z jak wściekłą wersją mamy do czynienia. W nocy, czy w dzień, zawsze były czytelne. Na analogowy prędkościomierz nie spoglądałem prawie wcale – Fabia na centralnym wyświetlaczu przed kierowcą może pokazywać szybkość cyfrowo. Nowością tego nazwać nie można, ale to ułatwia życie.

Muszę przyznać, że wnętrze tego samochodu mimo swojej ponurości (wszędzie czerń, nawet na suficie) to miłe miejsce do siedzenia. Wszystko mamy w zasięgu ręki. Ciekawym ficzerem radia było to, że zamiast ponumerowanych przycisków do wybierania stacji, mamy zwykłe, nad którymi wyświetla się nazwa zaprogramowanej stacji. Wygoda pierwsza klasa. Wejście aux obok hamulca ręcznego o dziwo łatwo dostępne. Do tego schowki, których ilość była idealna. Naprawdę zadziwia mnie to, że w większych, droższych autach luksusowych marek, nie mam czasem gdzie wygodnie położyć portfela czy telefonu. Tutaj robiłem to bez najmniejszego nawet problemu.

Fabia to też całkiem spory bagażnik, który pomieści dużą ilość toreb nie tylko zakupowych. Praktyczność to mocna strona tego samochodu.

Jak jest z miejscem do siedzenia? Otóż nad wyraz dobrze. Pamiętając, że to przecież niewielki hatchback, możemy się wygodnie rozsiąść na przednich fotelach nie miażdżąc przy tym nóg pasażerów z tyłu. Siedzenia kierowcy i sąsiada miały regulowaną wysokość w całkiem sporym zakresie. Każdy znalazłby tutaj pozycję dla siebie. Wnętrze zaliczamy zatem do udanych.

Z zewnątrz…

Testowana przez nas Fabia wyróżniała się z tłumu dość znacząco. Nic dziwnego więc, że stojąc w korku ktoś zaczął nam robić zdjęcia. Nie wiedzieliśmy czy zasłaniać rękami twarze, bo wzięto nas za słynnych blogerów. W tym momencie przypomnieliśmy sobie jednak o naszym aucie. Takie malowanie (a raczej obklejenie) nie mogło przejechać przez miasto niezauważone. Gdy tylko spojrzycie na zdjęcia, od razu będziecie wiedzieć, o czym mówię.

Poza tym niecodziennym ogólnym wyglądem, uwagę zwracały też detale. To m.in. agresywniejszy zderzak z przodu i dyfuzor z tyłu ukrywający dwie rury wydechowe. Do tego szersze kapcie i białe felgi, które można było podziwiać.

Wszystko pięknie, ale jak to jeździ? Rzućmy więc żartem – do przodu, do tyłu, w lewo, w prawo. Pośmialiśmy się. Teraz na serio. Fabia RS jeździ dobrze. Nie bardzo dobrze, ale dobrze. Właściwie na każdym etapie coś małego irytowało. W mieście za mały promień skrętu, a na szybkiej trasie lub w ostrych zakrętach zbyt duże wspomaganie. Nie ma co jednak biadolić i narzekać, bo dzielna Fabia daje sporą frajdę z jazdy.

Bo moje miasto…

Przyspieszanie na ulicach miasta należy do przyjemności. Start ze świateł to pryszcz. 180-konny silnik to coś, co do Fabii pasuje. RS-ka miała siedmiobiegowego, rewelacyjnego automata DSG, który reagował wtedy, kiedy to było konieczne. Wyprzedzanie – gaz w podłogę, czasem nawet 3 biegi w dół i wystrzeliwujemy na sąsiedni pas. Oczywiście możemy też sami zrobić redukcję. Ustawiamy dźwignię na D, przechylamy ją w prawo i już (prawie) sami możemy wybierać bieg. Prawie, ponieważ dochodząc do 7000 obrotów i tak wskoczy nam wyższe przełożenie. Odwrotnie też – w pewnym momencie i tak nastąpi redukcja. Bez względu na ruch lewarkiem. Jak już wspomniałem, mamy tutaj aż 7 biegów. Krótko i na temat – to, o co najmniej jeden za wiele do samodzielnej zmiany. W pewnym momencie człowiek już się gubi. Pewnie to kwestia wprawy, ale jeden tydzień to na pewno za mało, aby coś takiego weszło w krew. Jako opcję możecie dokupić łopatki przy kierownicy, co byście się poczuli jak kierowcy F1. Testowany egzemplarz jednak nie miał takiego udogodnienia. Nie można też zapomnieć o trybie S, który znajdował się na samym końcu skrzyni. Wkładamy tam lewarek, a auto zaczyna trzymać każdy bieg do prawie maksymalnych 7000 obrotów. Dopiero wtedy nadejdzie zmiana. Przydatne, jeśli chcemy się pościgać.

Podsumowując

Po bojach o naszą RS-kę i przejechanym sporym dystansie bez trudu można wydać wyrok. Fabia RS to dobre auto. Ogólne wrażenie należy do kategorii pozytywne. Samochód jest żwawy, ma w sobie trochę z rajdówki, a przy tym jest praktyczny. Jednak niezbyt precyzyjne prowadzenie delikatnie psuje wrażenie. Jeśli więc nie planujecie zbyt szybkich i ciasnych zakrętów, Fabię RS polecam z całym sercem. Mając odmienną duszę, nad sensem wyboru tego samochodu powinniście się mocniej zastanowić.

Jako bonus – taki mały onboard. Kamera niestety nie miała zbyt stabilnego miejsca, bo wziąłem ze sobą statyw, ale bez podkładki do aparatu. Wybaczcie, że nie jest on mistrzostwem jeśli chodzi o apexy.

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzyna
Pojemność: 1390 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 180 KM (przy 6200 obr/min)
Maks. moment obr.: 250 Nm (przy 2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 7-biegowa, automatyczna DSG
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4000 / 1642 / 1551 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 300 / 1163
Masa własna: 1318 kg
Ładowność: 400 kg
Rozstaw osi: 2462 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 7,3 s
Prędkość maksymalna: 224 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,2 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7,7 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6,2 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 45 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 148
CENA: 72 850 zł

  • Zdjęcie numer 26 – cudowne. Moja nowa tapeta:D

  • pomysł ze zdjęciami tego typu mój, ja nacisnałem spust migawki, kolega namalował to lampą od telefonu 🙂

  • Robert

    Wydaje mi się że tu jest błąd:
    “Prawie, ponieważ dochodząc do 7000 obrotów i tak wskoczy nam niższe przełożenie”
    Nie powinno być wyższy bieg.

  • @Robert – na to samo zdanie zwróciłem uwagę Mateuszowi i starał mi się to jakoś wytłumaczyć. Może Ty go zrozumiesz:D Zaraz powinien zabrać głos w tej sprawie.

  • rzeczywiście, pomyłka 😉

  • @Mateusz, a mi mówiłeś coś o zebatce w rowerze haha

  • Robert

    No jeśli chodzi o zębatki w skrzyni to faktycznie wskoczy na niższą, czyli wyższy bieg 😀