Hat-trick Hyundaia, czyli polska premiera modeli i40, Veloster i Elantra [FOT]

hyundai9934prez gloKoreańskie marki coraz śmielej wkraczają na europejskie salony. Ba, coraz częściej wjeżdżają do naszych garaży, zastępując tak bardzo lubianą dotąd niemiecką i czeską konkurencję. Czemu? Bo za mniejsze pieniądze oferują klientom lepsze wyposażenie, równie nowoczesne rozwiązania, no i przede wszystkim dobre warunki gwarancji. Szczególnie widać to wśród mniejszych aut Hyundaia, takich jak i20 czy i30, które przebojem wdarły się na nasz rynek. Czy zatem trzy nowe modele tego koncernu mają szansę na powtórzenie sukcesu swoich mniejszych braci?

New Thinking. New Possibilities
To już nie przelewki. Europejska i japońska konkurencja powinna chyba zweryfikować swoje plany sprzedażowe pod kątem omawianych dziś aut. Hyundai przeprowadza na rynku istny blitzkrieg, zrywając z nudą i banałem. Jeśli kojarzycie tę markę wyłącznie z modelami z połowy lat 90-tych, to radzę odrobić lekcję i wybrać się do jednego z ich salonów, a spotka Was niemałe zaskoczenie. Pozytywne oczywiście. Nie chodzi mi tu tylko o ciekawą stylistykę karoserii zaprojektowanej wg. filozofii Fluidic Sculpture, ale również o to, że każda z trzech kabin stoi na wysokim poziomie pod kątem jakości materiałów i designu.

Nie bez powodu ten koreański koncern zajmuje już piąte miejsce na świecie wśród największych producentów samochodów. Wzrost statystyk sprzedaży przekłada się również na rozpoznawalność marki, która szczególnie na rynkach Północnej Ameryki czy Zachodniej Europy jest pozytywnie odbierana przez swoich nabywców. Zaprezentowanymi modelami Hyundai wytacza ciężką broń w wojnie o nasze serca i portfele. A który z nich ma szansę stać się prawdziwą ”wunderwaffe”?

i40 – dośrodkowanie w ofertę flotową
Podczas zeszłotygodniowej prezentacji w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą pierwszym z udostępnionych nam aut było zupełnie nowe kombi klasy średniej. i40, bo o nim mowa, to jak mówią przedstawiciele importera, brakujący i długo wyczekiwany element ich oferty. Oczywistym celem będzie atak na rynkowych rywali tego segmentu oraz, co jeszcze ważniejsze, rozwinięcie sprzedaży flotowej dla kadry menadżerskiej.

Pierwsze wrażenie jakie wywołuje to auto jest bardzo pozytywne. Pełne przetłoczeń nadwozie dalekie jest od zachowawczego stylu Passata czy Superba. Nawet zaparkowane wygląda dynamicznie i zgrabnie. Osobiście uważam, że jest to pójście jeszcze o krok dalej niż np. zrobiła to Toyota z obecną, skądinąd udaną i ładną, generacją Avensisa. i40 z pewnością może się podobać.

Daleko zachodzące na błotniki przednie lampy przyciągają oko swoim kształtem, a gustowne wykończenie chromem wokół okien podkreśla dbałość projektantów o detale. Karoseria wydaje się spójna i dobrze przemyślana. Co ważne, jej opływowy kształt przekłada się przy wyższych prędkościach na niski poziom hałasu wewnątrz.

Rozmiary kabiny ponownie uwidaczniają, że mamy do czynienia z dopracowanym samochodem. Zarówno z przodu, jak i z tyłu, za sprawą sporego rozstawu osi (2770 mm) pasażerowie mają dla siebie dużo miejsca. Przestronność nie odbiła się bynajmniej na pojemności bagażnika, który ma od 553 do 1719 litrów. Foremne kształty kufra i proste składanie tylnej kanapy ułatwiają przewożenie większych przedmiotów.

Charakterystyczny dla tej koreańskiej marki projekt kokpitu również może się spodobać. Wszystkie instrumenty zgrupowano w logiczny sposób, a do jego obsługi nie trzeba studiować wcześniej książki z instrukcją. Cieszy użycie miękkich materiałów oraz różnych faktur plastiku (m.in. tzw. czarny fortepian). Na życzenie auto może być wyposażone w ogromny szyberdach dobrze doświetlający całe wnętrze.

Do jazd testowych otrzymaliśmy standardowego przedstawiciela tego segmentu, czyli kombi z silnikiem diesla o mocy 136 KM. To, co może mniej typowe, to zamontowana w nim automatyczna 6-biegowa skrzynia, która skutecznie wpływała na wygodę podróżowania. Docenić wypada również to, że producent przewidział jednak możliwość manualnej zmiany przełożeń za pomocą manetek przy kierownicy. Ten zgrany duet dobrze pasuje do rodzinnego charakteru i40, podobnie jest z zawieszeniem, które komfortowo (i cicho) tłumiło większość napotkanych na drodze nierówności.

Hyundai i40 dostępny jest w czterech wersjach silnikowych (dwa diesle i dwie benzyny) oraz w pięciu poziomach wyposażenia. Ceny zaczynają się od 84 900 zł za odmianę Classic z benzynowym motorem o mocy 136 KM. Topowy diesel (model Premium) to wydatek już 131 900 zł. Na korzyść i40 przemawia bogate wyposażenie seryjne, jak i dodatkowe (m.in. do 9 poduszek powietrznych, nawigacja, podgrzewane i wentylowane fotele, kamera cofania, ksenony itd.). Nie zapominajmy również o 5-letniej gwarancji bez limitu kilometrów, co przy tego rodzaju autach może okazać się kartą przetargową.

Veloster – pressing na auta lifestylowe
To auto naprawdę ma szanse na sukces. Jest oryginalne, ładne i wnosi sobą coś świeżego i nietypowego. Co? Nieparzystą liczbę drzwi, a tego nie ma żaden jego konkurent. Od strony kierowcy Veloster prezentuje się jak stylowe coupe, natomiast patrząc na jego drugi bok dostrzeżemy dodatkowe wejście na tylną kanapę – ot ładny hatchback z płasko opadającą linią dachu.

Spytacie czemu wróżę mu powodzenie? Bo według mnie segment tego typu samochodów rządzi się własnymi (czasami nieprzewidywalnymi) prawami, a najważniejsza jest po prostu moda. W jednym sezonie wypada się pokazać w MiTo, w innym do łask wraca Mini Cooper. Hyundai najnowszym modelem celuje przede wszystkim w młodych, otwartych na nowości odbiorców. Co ważne mogą oni spersonalizować swoje przyszłe auto zamawiając np. alufelgi dopasowane kolorem do reszty karoserii.

Agresywna linia nadwozia pasuje zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn – jest śmiała i na pewno nie przejdziemy obok Velostera obojętnie. To jedno z tych aut o których można powiedzieć ”kochaj albo rzuć”. Dodam, że poprzednie eksperymenty stylistyczne Hyundaia (pierwszy Atos i Matrix) były o wiele mniej udane, natomiast to auto doskonale wpisuje się sylwetką w obecne trendy. Środek przypomina dobrze dopasowaną rękawiczkę, miejsca jest w nim akurat dla czwórki dorosłych, a z tyłu do ich dyspozycji jest 320-litrowy bagażnik. Kokpit, podobnie jak w i40, jest czytelny i uporządkowany, dodano w nim więcej aluminiowych akcentów ożywiając nieco ciemną kabinę. Ucieszy Was na pewno seryjne złącze do iPoda / USB i skórzane wykończenie kierownicy.

Podczas prezentacji miałem możliwość poprowadzenia Velostera po zamkniętym torze z ciut większą prędkością, niż na zwykłej drodze. I przyznam, że spełnił on moje oczekiwania. Nietuzinkowe nadwozie współgra z dobrymi właściwościami jezdnymi i to nieduże coupe potrafi dostarczyć kierowcy frajdę z prowadzenia. Układ kierowniczy jest precyzyjny, a zawieszenie zapewnia spore rezerwy bezpieczeństwa. Pod maską Velostera zamontowano 140-konny benzynowy silnik 1.6 GDI, który pozwala rozpędzić auto do 100 km/h w 9.7 sek. Osiągi nie są być może powalające, ale producent już zapowiada wprowadzenie drugiej, o wiele mocniejszej wersji do swojej oferty.

Veloster w trzech odmianach wyposażenia dostępny jest na razie z wyłącznie jednym wspomnianym już silnikiem o mocy 140 KM. Ceny kształtują się od 83 500 do 96 500 zł. Na osłodę  – wyposażenie seryjne jest bogate (17-calowe alufelgi, komplet poduszek czy elektroniczna klimatyzacja), a warunki gwarancji, tak jak w i40, całkiem korzystne.

Elantra – rodzinna ofensywa
Przyznam się, że poza Velosterem to właśnie na nią czekałem najbardziej. Gdy kilka miesięcy temu po raz pierwszy zobaczyłem jej zdjęcia pomyślałem, że to raczej concept car niż seryjny kompaktowy sedan. Tu na pewno musieli pójść na kompromisy… w końcu smukłe kształty z reguły ”odbijają się czkawką” na praktyczności reszty nadwozia. Więc jak jest z tą Elantrą?

Postawiona obok nowej Jetty wygląda niemalże jak z innej bajki. W harmonijnie narysowanej sylwetce dominuje przede wszystkim płynność linii – jest tu wiele przetłoczeń i ostrych cięć, dzięki którym Elantra na żywo prezentuje się równie korzystnie, co na zdjęciach. Uwagę zwraca nisko osadzony przód z dużymi reflektorami oraz płasko opadająca linia dachu, która przechodzi w zakończoną drobnym spojlerem klapę bagażnika. Zachodzące daleko na boki tylne lampy skutecznie maskują trzecią bryłę karoserii, więc nie wydaje się być ona doklejoną na siłę.

Wewnątrz znajdzie się miejsce dla całej rodziny – na kanapie wygodnie przewieziemy np. trójkę dzieci. Środkowy tunel na szczęście nie sięga zbyt głęboko, dzięki czemu osoba siedząca po środku ma przestrzeń dla stóp. Odrobinę gorzej może być za to z miejscem nad głowami i wyżsi podróżni mogą z tyłu podpierać podsufitkę głowami. Bagażnik wg. normy VDA oferuje nam przyzwoite 485 litrów pojemności, a za jednym pociągnięciem dźwigienki oparcie tylnych foteli składa się umożliwiając przewiezienie dłuższych przedmiotów.

Z pozycji kierowcy docenimy przejrzyste zegary, wielofunkcyjną kierownicę oraz wygodną pozycję ”za kółkiem”. Zwężający się w środkowej części kokpit odróżnia Elantrę od pozostałych dwóch nowości Hyundaia. Pod zamykaną klapką odnajdziemy m.in. złącze USB oraz praktyczny schowek. Jak zawsze pochwalę uchwyty na picie, jak dla mnie tych nigdy nie jest za dużo.

Wracając z toru testowego miałem okazję przejechać Elantrą przez niejedną nierówność, jak również złapać kilka ostrzejszych zakrętów. Poza bardzo cichą pracą silnika zauważyłem neutralne zachowanie na drodze i sprawną pracę zawieszenia. Ten sedan posłusznie wykonywał wszystkie polecenia dzielnie znosząc kolejne ubytki w asfalcie.

Hyundaia Elantrę, podobnie jak Velostera, oferuję się tylko z jedną jednostką napędową, ale w trzech odmianach wyposażenia. Pod maską znajdziemy benzynowy silnik o pojemności 1.6-litra i mocy 132 KM, a ceny mieszczą się w przedziale od 59 900 do 72 900 zł. Jeśli poprawi Wam to humor, to Polska jest jednym z nielicznych rynków w Europie, gdzie sprzedaje się ten model. Mając seryjnie na pokładzie komplet poduszek powietrznych, klimatyzację czy elektryczne udogodnienia Elantra jest ciekawą alternatywą dla takich konkurentów jak Lancer, Fluence czy Corolla.

Podsumowanie
Wszystkie trzy nowości celnie trafiają w potrzeby odbiorców z poszczególnych segmentów. i40 jest rasowym przedstawicielem klasy średniej, który śmiało może konkurować z obecnymi liderami. Veloster przekonuje przede wszystkim oryginalnym i ładnym nadwoziem, natomiast Elantra do oczywistej praktyczności aut kompaktowych wnosi powiew nowego wzornictwa. Niewątpliwie Hyundai wysoko podniósł innym poprzeczkę. Czekam na reakcję konkurencji.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl
  • hyundai to hyundai, i tak bym nie kupił

  • MinO

    Ja do tej marki nic nie mam, ale dla mnie nie do przyjęcia są ceny. Zdecydowanie za szybko dopasowali ceny do produktów niemieckich i japońskich.

  • 83 000 ZA VELOSTERA? Za auto, w którym wstydziłbym się pokazać? Dziękuje, wolę Scirocco.

  • niezaleznie od stereotypow, z testow wynika ze to auta udane, wiec hyundai powinien zawalczyc o pozycje z niemieckimi i japonskimi konkurentami

  • Mart

    ceny rzeczywiście są trochę przesadzone, no ale bez przesady wygląd mają niczego sobie, poza tym Hyundai’e nie są takie złe, w usa są dość popularne autka co prawda z lepszymi cenami no ale cóż …