Top Model. Zostań liderką – Kia Venga 1.4 CRDi sprawdzona w teście [FOT]

kiavengatest gloSegment niedużych aut rodzinnych pęka obecnie w szwach. Możemy przebierać w hatchbackach, kombi, sedanach, pseudo SUV-ach, minivanach. Oferta jest tak szeroka, że wybór samochodu przypomina mi eliminacje w programie Top Model. Spośród wielu rywalek do ścisłego finału przechodzi jedynie garstka najlepszych, a ponieważ i tak większość prezentuje zbliżony (wysoki) poziom, to o zwycięstwie decydują jedynie detale. Klienci zaczynają wówczas zwracać uwagę na dodatkowe wyposażenie w aucie, aktualne rabaty czy też formy kredytu. Jeśli jednak będziemy kierować się warunkami gwarancji, to na prowadzenie wysunie się jedna zawodniczka – Kia Venga. Zapraszam do testu, w którym sprawdzimy co oprócz długiej gwarancji ma nam do zaoferowania kandydatka do tytułu Top Model.

Sześć cziefczyny, haj hopaki!
Na początek przedstawmy naszą koreańską gwiazdę. Nie powinniśmy jednak zbytnio przesadzać z odwoływaniem się do jej azjatyckich korzeni, gdyż Venga tak naprawdę ma więcej wspólnego z Europą. Zaprojektowali ją Niemcy w tamtejszym oddziale Kii, natomiast produkcja odbywa się w czeskiej fabryce w Nosovicach. Czyli zadatki na sukces już są – Polacy w końcu uwielbiają czeskie i niemieckie auta, wystarczy tylko popatrzeć na czołówki statystyk sprzedaży. Do końca maja br. na zakup Vengi zdecydowało się już ponad 2100 osób, dzięki czemu stała się najpopularniejszym modelem Kii w Polsce. Klienci mają do wyboru cztery silniki (75 KM – 128 KM) oraz cztery poziomy wyposażenia (ceny od 39 900 do 65 400 zł). Dziś opiszę bogatszy egzemplarz (wersja L) z 90-konnym turbodieslem pod maską, który możecie kupić za 59 400 zł.

Tfoje oszy som hipnotajzin!
Chyba większość osób zna na pamięć idealne wymiary kobiecego ciała: 90-60-90. Vendze co prawda daleko do tych liczb, ale i tak nie ma się czego wstydzić. Nadwozie nie jest długie, bo ma raptem 4068 mm, ale już i szerokość – 1765 mm i wysokość – 1600 mm są jednymi z większych w segmencie. A i jeszcze ten pokaźny rozstaw osi: 2615 mm – to już na pewno robi wrażenie. Co ważne, pękata sylwetka, tak typowa dla minivanów, nie odstrasza tu swoim wyglądem i podoba się wielu osobom. Uwagę przyciąga charakterystyczny dla Kii kształt grilla, spore (i ładne) przednie lampy oraz wznosząca się ku tyłowi boczna linia okien. Mimo, iż wiele detali ma format XL (boczne lusterka, klamki czy reflektory) to nadwozie zdaje się być spójne i proporcjonalne. Wspomniany rozstaw osi jest zapowiedzią nie tylko przyzwoitego zachowania na drodze, lecz również przestronnej kabiny. Ale o tym za chwilę.

Szoł mi so potrafisz. Szoł mi ju łona bi tap madl!
Oglądając reality show o modelkach dziwiło mnie, gdy jury krytykowało zdjęcia kolejnej ładnej dziewczyny za to, że nie widzą na nich jej osobowości. Według nich sympatyczna twarz i długie nogi to za mało i taka top modelka musi też umieć pokazać swoje wnętrze. W takim razie Kia dostałaby od nich maksimum punktów: boczne drzwi są naprawdę duże, a do tego otwierają się praktycznie pod kątem 90 stopni. To samo dotyczy dostępu do bagażnika – klapa podnosi się bardzo wysoko, a szeroki otwór ułatwia załadunek przedmiotów o większych gabarytach.

Co do przestronności wnętrza, to żałuję, że nie widzieliście zdziwienia na twarzach znajomych, którym pokazywałem Vengę. Nawet ci drwiący z jej krótkiego nadwozia zaglądając do środka zgodnie przyznawali, że mają chyba do czynienia z największym w tej klasie samochodem. Nie wierzycie? To usiądźcie w Fabii lub Roomsterze, a potem w Vendze – to naprawdę inna liga, szczególnie jeśli chodzi o szerokość kabiny. Miejsca zarówno z przodu, jak i z tyłu spokojnie wystarczy dla czwórki dorosłych pasażerów. Podobać się mogą wygodne fotele przystosowane swoim rozmiarem pod europejskie gusta oraz płaska podłoga z tyłu, przez co środkowy pasażer ma przestrzeń na stopy. Asymetrycznie dzieloną kanapę (składaną dosłownie jednym ruchem ręki) da się nie tylko przesuwać o 13 cm, ale można również zmieniać kąt pochylenia jej oparcia. Dzięki temu pojemność bagażnika dostosowujemy do aktualnych potrzeb, a maksimum to przyzwoite 1486 litrów przy dwóch osobach na pokładzie. Bagażnik posiada ruchomą półkę tworzącą schowek oraz tradycyjne koło zapasowe (a nie jakiś zestaw naprawczy).

Być może na początku nie każdy odnajdzie się w typowej dla vanów pozycji za kierownicą, gdyż siedzi się tu wysoko, ale z drugiej strony dzięki temu widoczność do przodu i na boki jest znakomita. Kokpit ma nowoczesny kształt, a materiały z których został wykonany mimo, iż są twarde, to i tak prezentują o wiele wyższy poziom niż u czeskiej konkurentki. Spodobała mi się łatwość obsługi wszystkich instrumentów – przyciski i pokrętła automatycznej klimatyzacji są duże i jasno opisane. Zestaw audio ma m.in. port USB, a obsługa folderów z piosenkami jest w nim szybka i klarowna. A co z praktycznością? Kierowca w zasięgu ręki ma składany podłokietnik, wyłożone gumą półeczki, dwa solidne uchwyty na napoje oraz spory schowek po stronie pasażera. Widać, że projekt wnętrza został dokładnie przemyślany i przykładano do niego dużą wagę.

Ty jesteś zbyt anorektik moja droga!
Większość z nas myśląc stereotypowo kojarzy modelki z dziewczynami, które bardzo mało jedzą. Nie inaczej jest z apetytem Vengi, którą w miejskich warunkach przejedziemy na jednym baku ok. 800 km. Zanotowane średnie spalanie to 4.7l/100 km w trasie i 6.1 l/100 km w mieście i od razu przyznam się, że nie jeździłem w stylu ”o kropelce”. Powodem takich rezultatów jest nieduży wysokoprężny silnik o mocy 90 KM, który teoretycznie osiąga max. 220 Nm w zakresie od 1750 do 2750 obr/min. W praktyce zauważalny przyrost mocy następuje dopiero od 2000-2100 obr/min, a w sprawnym przyspieszaniu pomaga dobrze zestopniowana i precyzyjna manualna 6-biegowa skrzynia. O ile Venga nie jest sprinterką (0-100 km/h w 14.5 s), o tyle podobała mi się jej elastyczność i nienatarczywy dźwięk silnika. Nadwozie ma niski współczynnik oporu powietrza (Cx=0,31), dzięki czemu w środku jest cicho i przyjemnie. Producent wyposażył Vengę w popularnego ostatnio asystenta zmiany biegu, który strzałkami góra-dół podpowiada optymalne przełożenie pod kątem jak najniższego spalania.

Jakie to było dla czjebie ekspyriens?
W skrócie – zaskakująco pozytywne. Szeroko rozstawione koła oraz duży rozstaw osi skutecznie niwelują wyżej położony środek ciężkości. Efekt jest taki, że w zakrętach karoseria przechyla się tylko nieznacznie, a auto nie ma zbytniej tendencji do podsterowności (i to mimo zastosowania tradycyjnych kolumn McPhersona z przodu i belki skrętnej z tyłu). Resorowanie okazuje się sprężyste, zupełnie jakby było stworzone z myślą o polskich drogach. Jedyną niedogodnością, której się doszukałem to nienajlepsze tłumienie krótkich nierówności – wówczas do wnętrza zdarza się jej przenieść lekkie drgania. Od elektrycznego wspomagania kierownicy nie powinniśmy oczekiwać precyzji prowadzenia rodem z gokarta, ale biorąc pod uwagę cenę i klasę samochodu naprawdę nie jest źle. Na koniec hamulce, które udowodniły, że potrafią momentalnie zatrzymać Vengę, w momencie gdy inni bezstresowi kierowcy wytoczą się z jezdni podporządkowanej przed naszą maskę…

Teras szas na werdykt dżuri
Moim zdaniem największym problemem tego modelu jest głęboko zakorzenione uprzedzenie potencjalnych nabywców do koreańskich aut. Niestety większość z nich kojarzy jeszcze tą markę z pierwszymi Clarusami albo małymi Pride’ami sprzed 15 lat. Być może nie wiedzą, że od tego czasu Kia zrobiła kawał naprawdę dobrej roboty na rzecz poprawy jakości i oferowane dziś auta nie odstają już od swoich europejskich i japońskich konkurentów.

Venga wieloma rozwiązaniami przypomina mi Hondę Jazz i nową Toyotę Verso-S, od których jest znacznie tańsza. Przekonała mnie przede wszystkim przestronnym i praktycznym wnętrzem, niskim spalaniem i bardzo dobrą gwarancją. Studiując cennik producenta zdecydowałbym się prawdopodobnie na wersję M z benzynowym silnikiem 1.4 / 90 KM z dodatkowym pakietem bezpieczeństwa – cena takiego auta to 47 900 zł. I to jest prawdziwa Top Model.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbodiesel
Pojemność: 1396 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 90 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 220 Nm (1750-2750 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4068 / 1765 / 1600 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 422 / 1486
Masa własna: 1267 kg
Ładowność: 523 kg
Rozstaw osi: 2615 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 14.5 s
Prędkość maksymalna: 167 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.3 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 5.6 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4.7 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 48 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 124

  • Powiem tak. Do Kii i tak się nie przekonam, bo duma mi na to nie pozwala, ale te auto jest naprawdę ładne 🙂

  • Bartosz

    Właśnie zastanawiam się nad jego kupnem, ale mam do wydania niestety nieco mniej i zastanawiam się nad słabsza odmianą 🙁 Bardzo dobry test!

  • Artur

    Naprawdę dobry test. Po całym dniu padam z nóg ale nie mogłem się oderwać od tego tekstu. Co do KIA, kiedyś jakoś sceptyczne miałem podejście ale obecnie coraz bardziej się przekonuje, że to są naprawdę dobre i fajne auta, a ten test jeszcze bardziej mnie w tym utwierdził. Podsumowując: dobry tekst z dobrego testu naprawdę dobrego, ładnego i co obecnie jest dość ważne ekonomicznego auta. KIA – sądzę, że bym się skusił 😉

  • MinO

    Venga jest całkiem fajna i przede wszystkim stosunkowo tania, ale i tak moim faworytem wśród małych vanów jest Meriva. Jest znacznie droższa, ale sprawia wrażenie zdecydowanie dojrzalszego samochodu. I szkoda, że kii nie da się tak doposażyć jak Opla. Z xenonami, skórą, nawigacją, szklanym dachem i 17″ kołami prezentowała by się na pewno zdecydowanie lepiej, tylko cena już nie byłaby taka przyjazna portfelowi.

  • @MinO – jak zwykle trafny komentarz 🙂

  • Michał

    Brawo! Bardzo fajny test! 🙂

  • Hehe konwencja testu „tap madl” mnie rozlozyla na lopatki;D co do Vengi – fajne autko do miasta, cena jest konkurencyjna więc sprzedaz nie dziwi

  • @Wojtek – a jadąc tym samochodem, czułeś, że otacza ciebie sam plastik? Jak się w nim czułeś? Szczerze mówiąc, osobiście w KII/Hyundaiu nie najlepiej się czuje…

  • Wojtek Zuchora

    Wiesz co Sebastian, właśnie nie – prędzej o Skodzie Fabii bym powiedział, że otaczały mnie plastiki. Tu pozytywnie zaskoczył mnie poziom spasowania i bardzo fajna tapicerka na siedzeniach.

  • Venga jest OK – to chyba najlepsza obecnie Kia. cee’d mi się obył – no i policja im się nie przysłużyła. A Venga wygląda nowocześnie i europejsko.

    Ogólnie mam wrażenie, że Kia przejęła styl, który miał kiedyś Ford – robi auta zwarte, proporcjonalne i po protu ładne. Ford tymczasem poszedł w stronę zbytniego kombinowania i udziwniania.

    W przypadku Kii doskonale również widać, że za światowej klasy projektanta / designera warto dać każde pieniądze.

    PS. Szacun za śródtytuły! Czemu do diaska ja na to wcześniej nie wpadłem ;(

  • what the fuck is top model?