Marzenie o EVO… Mitsubishi Lancer Sportback 1.6 Invite w teście [FOT]

lancer5447487 gloRęka do góry kto chciałby mieć nowego Lancera Evolution X? Ok., a teraz niech się zgłoszą tylko ci, których stać na to bez problemu. No właśnie… Ale nie martwcie się – wpadłem na pewien pomysł: wystarczy pójść do salonu Mitsubishi i kupić sobie Sportbacka, takiego jak nasz, za 62 990 zł. To o dobre 100 tys. zł mniej niż najtańsze EVO, a w zamian dostaniecie praktycznie to samo. Chromowany grill, przymrużone spojrzenie przednich lamp, aluminiowe felgi i ogromny spojler na tylnej klapie. Jadąc nim na randkę macie 99 % szans na zrobienie wrażenia na średnio zorientowanej w motoryzacji pasażerce. Wystarczy tylko powiedzieć, że to sportowa wersja (w końcu to Sportback) i utrzymywać silnik na wysokich obrotach. Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?

Bad boy
No dobrze przyznaję, ten trik zadziała tylko i wyłącznie na osoby, które nie znają się na samochodach. Reszta po krótkich oględzinach domyśli się, że pod maską nie drzemie 300, a trochę ponad 100 koni, a wspomniane alufelgi mają rozmiar 16, a nie 18 cali. Ale w sumie co z tego, jeśli od auta oczekujemy fajnego wizerunku, a nie super osiągów? Jeśli randkowanie doprowadziło w Waszym przypadku do zmieniania pieluch, to na na pewno ucieszy Was ilość miejsca w środku oraz komfort podróżowania. A to, że Sportback nie wygląda jak typowe auto rodzinne, tylko jak największy twardziel na ulicy to tylko i wyłącznie efekt uboczny. Oczywiście pozytywny.

Czarno na zewnątrz…
Mimo trzech lat obecności na rynku sylwetka Lancera nadal przyciąga wzrok, szczególnie jeśli pomalowano go czarnym metalikiem. Długie na 4585 mm nadwozie typu liftback może się podobać, na pewno jest charakterystyczne i nie do pomylenia z innym modelem. Patrząc na auto z boku wyraźnie widać potężny tył, który złośliwi porównują rozmiarem do pupy Kim Kardashian.

Wysoko unoszona tylna klapa zapewnia idealny dostęp do foremnego, ale i skromnego bagażnika. Czemu skromnego? Ponieważ do naszej dyspozycji mamy tu jedynie 344 litrów pojemności. Jest to prawdopodobnie największy minus karoserii. Dla porównania: identyczna rozmiarami Octavia liftback zabiera przy komplecie pasażerów ponad 580 litrów bagażu. Przyznacie, różnica jest spora. Na szczęście Lancer nadrabia łatwością składania tylnych siedzeń (wystarczy tylko pociągnąć za jedną dźwignię) i przy dwóch osobach na pokładzie można do niego upakować przyzwoite 1394 litrów bagażu.

… czarno i wewnątrz
Projekt wnętrza naszego Lancera to stara dobra japońska szkoła. Ani kształtem, ani materiałami nie rzuci nas na kolana, ale pod względem spasowania niewiele można mu zarzucić – nic nie trzeszczy, ani nie odstaje. Wszystkie elementy wyglądają solidnie, a obsługa przełączników, radia czy też klimatyzacji jest po prostu banalna. Jedyne dwie rzeczy, do których się przyczepię to właśnie jakość plastików (już nawet Koreańczycy montują miękkie tworzywa w kokpicie) i wszechobecna czerń. Ciemne są fotele, dywany, boczki drzwi, kokpit… Od totalnej melancholii ratuje nas biegnąca wzdłuż całej deski srebrna listwa udająca aluminium. Niestety funkcjonalność i prostota wygrały tu z designem (chociaż może właśnie tego oczekują potencjalni nabywcy Lancerów?). Pewnie inaczej kupiliby Civica…

Jak już wcześniej wspomniałem przestronność kabiny jest mocną stroną tego samochodu. W obu rzędach mamy wystarczającą ilość miejsca, by bez problemów móc podróżować w piątkę. Niestety kierownicę pozbawiono wzdłużnej regulacji (zaskakująca oszczędność), przez co wyżsi kierowcy chcąc ją pewnie trzymać będą musieli ustawić swoje oparcie pionowo lub jechać z lekko podkurczonymi nogami. Same fotele są miękkie i dodatkowo izolują nasze kręgosłupy od nierówności polskich dróg.

Mocy przybywaj!
Benzynowy silnik Mitsubishi o pojemności 1.6-litra generuje 117 KM przy 6000 obr/min. Maksymalny moment obrotowy to 154 Nm i osiągany jest przy 4000 obr/min. Producent obiecuje nam pierwszą setkę na liczniku po 11.1 sekundach oraz prędkość maksymalną 188 km/h. Co to oznacza? By jeździć dynamicznie trzeba wkręcać i utrzymywać motor na wysokich obrotach, a wtedy wewnątrz robi się głośno. Skrzynia biegów działa precyzyjnie, ale niestety ma tylko pięć przełożeń. Subiektywnie auto wydawało mi się przez to wolniejsze, brakowało mi szóstego biegu, który wymusiłby skrócenie pozostałych przełożeń i prawdopodobnie obniżyłby też zużycie paliwa. Z drugiej strony na upartego możemy przejechać całe miasto na jednym biegu, gdyż auto przyspiesza na trójce bez większych protestów w zakresie od 30 do 110 km/h. Silnik Lancera ma dwie natury: delikatnie traktowany w trasie utrzymuje zużycie paliwa na poziomie 7 l/100km, jeśli jednak wjedziecie do miasta i utkniecie w korkach z włączoną klimą to niech Was nie zdziwi wynik na poziomie 11,5 – 12 l/100 km. Konkurenci odchodzą powoli od wolnossących jednostek benzynowych na rzecz mniejszej pojemności silnika i dodatkowego turbodoładowania – obiecują tym niższe spalanie i lepsze osiągi. Jednak potencjalne koszty napraw i trwałość takich motorów mogą wypaść gorzej niż tradycyjnych japońskich benzynówek.

Komfort po japońsku
Zawieszenie Lancera zestrojono komfortowo, na mój gust może nawet za bardzo. Przydomek ”sport” z nazwy tego modelu raczej nie pasuje do możliwości jego podwozia i w efekcie mamy tu do czynienia z typowo rodzinnym kompaktem do spokojnej, codziennej jazdy. Idealnie wytłumi większość nierówności, ale do dynamicznej jazdy raczej się nie nadaje. Czemu? Po pierwsze przednie fotele są za słabo wyprofilowane, a po drugie auto w szybko pokonywanym łuku bywa podsterowne i ma do tego lekką tendencję do pływania. Układ kierowniczy, owszem, działa z przyjemnym lekkim oporem, jednak nie zapewnia wystarczająco dużo wyczucia tego, co się aktualnie dzieje z przednimi kołami. Oceniam to patrząc z perspektywy nowej Astry i poprzedniego Focusa – komuś innemu nieskażonemu jazdą tymi autami zawieszenie Lancera może się spodobać.

Sushi
Z Lancerem Sportback jest trochę jak z sushi. Nie każdy je polubi, a resztę może odstraszyć jego surowy środek. Na szczęście dzięki obecnym rabatom cena spadła do 62 990 zł, a w standardzie otrzymamy automatyczną klimatyzację, pełną ”elektrykę”, komplet poduszek, ESP, alufelgi itd. Być może nie będzie to najszybsze auto w Waszej okolicy, ani też to z najładniejszym wnętrzem, ale za to dostaniecie prawdziwie japoński samochód (a nie europejski z japońskim logo na masce). Jeśli zamierzacie związać się z nim na dłużej, to właśnie jego pochodzenie może okazać się największą zaletą Lancera. Natomiast jeśli możecie pozwolić sobie na dołożenie dodatkowych 6 tys. zł to poddałbym pod rozwagę zakup podstawowego ASX-a, z tym samym silnikiem za 69 100 zł.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1590 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 117 KM (przy 6000 obr/min)
Maks. moment obr.: 154 Nm (4000 obr/min)
Skrzynia biegów: 5-biegowa, mechaniczna
Nadwozie

Długość / Szerokość / Wysokość: 4585 / 1760 / 1515 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 344 / 1394
Masa własna: 1300 kg
Ładowność: 500 kg
Rozstaw osi: 2635 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 11.1 s
Prędkość maksymalna: 188 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.8 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7.8 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5.9 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 59 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 137

  • nie mógłbym tym jeździć. przecież to w ogóle nie ciągnie

  • Przemek

    Fakt motor dużo za słaby, ale auto fajne, chodz do EVO to nie ma co porównywać

  • co by sie nie mowilo, cena jest konkurencyjna, jestem ciekaw jakby wypadl test sportbacka w wersji 2.0 DID 140 KM…

  • sprawdzimy:D

  • Wygląda świetnie, no ale racja jak na takie auto to moc nie powala.

  • Łukasz

    Jestem posiadaczem tego niewypału od 2 lat, przejechałem 36 000 km, moje doświadczenia z tym gratem:
    – prawą końcówkę drążka kierowniczego wymieniałem na gwarancji
    -pompę sprzęgła też wymieniałem również na gwarancji
    -blaszki jak dwa razy grubość puszki konserwowej
    -zawieszenie mimo tego że sprawne stuka i puka gdy jest wilgotno(sportowe-twarde) i serwis nic z tym nie potrafi zrobić
    -plastiki trzeszczą
    -fotele już wytarte zdeka

    Posiadam wersje 143-konną(idzie jak diesel 130 KM) na sportowym zawieszeniu i nie zgodzę się z autorem tego reportażu, widać że pożyczył auto od znajomego emeryta. W wersji 143 KM na sportowym zawieszeniu i 18″ felgach auto prowadzi się jak przyklejone-kosztem komfortu. Nic dziwnego że w wersji rodzinnej na miękkim zawieszeniu i 16″ felgach na profilu 60 nie trzyma się drogi… Amatorstwo nie reportaż

  • @Łukasz – to nie jest test długodystansowy, tylko kilkudniowy. Oczywistym jest, że nie stwierdzimy wszystkich jego usterek.

    A co do zawieszenia… To nie rozumiem tutaj pretensji… W każdym teście podaje się wrażenia z jazdy.