Honda CR-V – gdziekolwiek zechcesz [NASZ TEST]

cr v glo

Honda CR-V to chyba najpopularniejszy SUV na polskich drogach. Pewnego dnia nudziłem się i przypadkiem widząc kilka takich samych w rzędzie, zastanowiłem się, co stoi za tak wysoką sprzedażą tego auta. Wtem doznałem olśnienia. Dlaczego samemu tego nie sprawdzić?

Telefon w dłoń, minuta rozmowy i jestem umówiony na końcówkę maja na odbiór auta. Przydzielono mi akurat wersję 2.2 w dieslu z prawie maksymalnym wyposażeniem Elegance Lifestyle. I wiecie co? Po tygodniu dość intensywnej jazdy już wiem wszystko i mogę wydać werdykt. Mniej więcej wiecie, co działo się przez cały czas testu. Dzięki naszemu wspaniałemu, facebookowemu profilowi po raz kolejny, jako tako braliście udział w jeździe. Biernie, ale jednak dobrze wiecie, że czasem nie było łatwo. CR-V sprawdziłem właściwie na każdy możliwy sposób.

Odbiór akurat wypadł w dzień przylotu prezydenta Obamy do Polski, więc spędziłem w nim trochę czasu stojąc w korkach. Kolejny etap to droga do Krakowa, a następnego dnia do Kielc na Exotic Cars Track Day – niekoniecznie na suchym i prostej. Po powrocie do Białegostoku moje praktycznie zerowe obeznanie z jazdą w terenie skutkowało zawiśnięciem na jednym z pagórków. Poznałem też smak parkowania tak dużym autem na parkingu przy uczelni. Dosłownie lejący się żar z nieba pozwolił sprawdzić zalety dwustrefowej klimatyzacji. To tak w skrócie. Nawet papier toaletowy wie, że trzeba się rozwiać, więc lecimy dalej.

Przylot prezydenta USA do Polski śledziłem z nad wyraz dużą czujnością. Również z pomocą naszego Sebastiana, który na facebooku pocieszał mnie informacjami o zablokowanym wylocie na Kraków. Ja jednak oszukiwałem i korzystałem z nawigacji. Efektem był postój, w co najmniej kilku korkach. CR-V właściwie nie posiada za wielu zabawek na pokładzie (w zasadzie to nie ma ich praktycznie wcale), więc desperacko poszukiwałem rozrywki. Jedyną była chyba podnoszona z miłym oporem do góry osłona schowka, w którym mieściło się gniazdo USB. Nie raz łapałem się na kilkuminutowej zabawie tym wynalazkiem. Oczywiście odkrywałem po chwili, że korek niedawno tak widoczny przede mną, jakimś cudem przenosił się za mnie. Magia, co nie?

Drugi dzień żywota naszej CR-V to jazda z Krakowa do Kielc. Tutaj akurat jechał nasz redakcyjny Bartek. Chyba nie pamiętam, żeby choć raz narzekał na cokolwiek. Może tylko na mnie i mój gust muzyczny. Ja za to miałem czas rozpamiętywać auto z miejsca pasażera. Ależ mi było wygodnie. Fotel odsunięty maksymalnie do tyłu, oparcie lekko pochylone razem z podłokietnikiem i możemy rozmawiać. Nogom niewiele brakowało do całkowitego rozprostowania. Jechało się wspaniale. Tylko trudno tej pozycji obsługiwało się radio – przecież ktoś musiał nauczyć Bartka, czego trzeba słuchać jadąc. Podgrzewanie siedzeń działało. Włączniki umieszczono w niezbyt oczywistym miejscu, bo pod podłokietnikami. Efekt był taki, że potajemne włączenie go dla siedzenia mojego kierowcy spotkało się z dość długim podskakiwaniem na fotelu i panicznym szukaniem przycisku OFF. Krzyki też były, ale nikt by ich nie usłyszał, bo auto jest świetnie wyciszone.

W tym miejscu zapewne przepraszałbym właściciela innej CR-V, która zaparkowała w pobliżu nas na parkingu obok Toru Kielce. Wszystko gdyby nie Bartek, który dość w porę dał mi do zrozumienia, że zaczynam się dobierać do nie swojej Hondy…

Powrót do Krakowa odbywał się w deszczu, ale na CR-V’ce nie robiło to najmniejszego wrażenia. Jazda okolicznymi krętymi drogami przebiegała pewnie – napęd 4×4 niejednokrotnie naprawdę się przydawał.

W niedzielę już w samotności ruszyłem do Białegostoku. Kilkaset kilometrów, przejazd przez Warszawę, a ja nie czułem się zmęczony. Jechało mi się świetnie. Optymalne 21 stopni na klimatyzacji, tempomat na… pewnej prędkości i można było się rozkoszować. Ksenonowe lampy robiły widocznie duże wrażenie na kierowcach, bo poruszając się po dwupasmowej jezdni zdecydowana większość zjeżdżała w odpowiednim momencie na prawą stronę. Po raz kolejny – magia.

Poniedziałek to nieodparta ochota na sprawdzenie, czy te 4×4 na serio działa. Z doświadczeniem jazdy w terenie równym zero wybraliśmy się z kolegą na przejażdżkę. Trochę bardziej stromy podjazd zaliczony, okoliczna łąka też, przejazd przez las również. Rozanielony, że jestem taki zaj… dobry w te klocki, wjechałem na pagórek. Tak jak w tytule filmu „O jeden most za daleko” okazało się, że to był krok o jeden za wiele. Zawisłem cholera. Na szczęście na pobliskim cmentarzu, niespodziewanie znaleźliśmy ludzi, którzy mieli ze sobą szpadel. Nie zadawaliśmy więcej pytań. Delikatny podkop pod miejscem zawiśnięcia i jazda dalej. Osłony znajdujące się pod spodem okazały się przydatne. Po tym incydencie poznałem jako takie możliwości tego 4×4. Dzięki Bogu. Kto wie, co by mi jeszcze przyszło do głowy? Teraz wiedziałem, że gdzieś są granice. Za to kałuże pokonywałem ochoczo, z wielkim rozpryskiem. Uznałem, że samochód przynajmniej aspirujący do miana terenowego powinien być umalowany barwami wojennymi – w tym przypadku błotem. Mój zmysł artystyczny mówił mi o słuszności takiego rozwiązania.

Razem z nowym tygodniem przyszedł czas na codzienne dojazdy na uczelnię. Czujniki parkowania to ostatnia rzecz, jakiej bym się pozbył w tym samochodzie. Udało mi się nawet bez większego problemu wjechać tyłem w miejsce pozostawione po… Toyocie Yaris. Co więcej, mogłem z samochodu wysiąść, a raczej wysunąć się. Dobrze też, że jednym przyciskiem można te czujniki wyłączyć – po przekręceniu kluczyka w stacyjce od razu odzywały się zupełnie bez powodu razem z powiadomieniem o braku zapiętych pasów. Symfonia na całego.

Na początku dość sceptycznie podchodziłem do pomysłu dwustrefowej klimatyzacji. Przecież takie coś nie ma prawa działać.  Takie małe pomieszczenie, dwie temperatury. A jednak. Stało się odwrotnie i wreszcie była zgoda na siedzeniu kierowcy i pasażera. Ja miałem ustawione 21 stopni, a obok dmuchało 17-stopniowe powietrze. Wierzcie lub nie – taki ficzer to świetna sprawa warta chyba każdej złotówki.

Honda CR-V to bez wątpienia samochód, w którym nie ma takiego pojęcia jak ciasnota. Gdziekolwiek siedzisz, cokolwiek chcesz zrobić, masz dosłownie masę przestrzeni wokół siebie. Nawet będąc w bagażniku. Do tego wiele przydatnych schowków. Ani razu nie miałem problemu ze znalezieniem miejsca dla swoich rzeczy.

Co ja sądzę o tym aucie? Jest świetne. Naprawdę jest świetne. Dla rodziny. Zmieści się tam każdy i wszystko. Do tego będziemy podróżować w dużym komforcie i bez obawy o ciągłe zatrzymywanie się na stacji benzynowej, a dziury w drodze przestaną istnieć. Jeśli w tym momencie miałbym kupować SUV-a, CR-V byłaby bardzo wysoko na mojej liście.

CR-V przejechało w naszej redakcji 1893 km, laliśmy zwykłego diesla ze Statoilu.


PLUSY:

+ dobra ekonomika
+ pewne prowadzenie
+ bardzo komfortowe zawieszenie
+ duża ilość miejsca w środku
+ elastyczny silnik
+ kompatybilność z iPhonem

MINUSY:
– dość wysoka cena
– denerwujące ostrzegawcze pikanie
– małe możliwości konfiguracji własnego egzemplarza

CENA w tej wersji silnikowej i wyposażeniowej: 141 800 zł

CENA podstawowa: 105 500 zł

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 2199 cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 150 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 350 Nm (2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4574 / 1820 / 1675 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 556 / 1532
Masa własna: 1647 kg
Ładowność: 513 kg
Rozstaw osi: 2620 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9,6 s
Prędkość maksymalna: 188 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.6 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 8.0 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6,5 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 58 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 171

  • wszystko fajnie, ale przydałby się tam motor 2.2 180 KM a nie 150:D

  • Przemek

    Seba to jest SUV a nie samochod sportowy 😀
    PS jaka jest cena tego egzemplarza ?

  • Ta wersja kosztuje 141 800 zł, czyli no cóż – sporo 🙂

  • Przemek

    Uhh, zabolało ; )

  • MinO

    Świetnie napisany tekst. Zdjęcia również trzymają poziom. Gratuluję porządnego testu. A co do samochodu to jest całkiem fajny, aczkolwiek z małych SUVów najbardziej przypada mi do gustu Ford Kuga.

  • @MinO – postaramy się już tylko takie tworzyć 🙂

  • Dzięki MinO! zdjęcia niestety trochę na szybko, bo sesja się zbliża i rozumiesz… 😉 Z chęcią przetestowałbym Kugę, ale niestety importer (a raczej agencja rozdająca samochody dziennikarzom), nie chce nam dać takiej możliwości 🙁

  • @Mateusz – bo się boją 😉

  • Barek Grabiec

    Ten samochód był naprawdę genialny!
    Komfortowy pod każdym możliwym względem i prowadziło się go bajecznie. Pojęcie „dziura w jezdni” dla CR-V nie istnieje. Wygodne skórzane fotele i genialne audio. Cudo!

    Jeden bajer był ciekawy o czym nie napisał Mateusz. Dwie strzałki (w górę i w dół) pokazywały kiedy wrzucić u bieg wyżej, a kiedy zredukować. Osobiście nie słuchałem go odnośnie biegów w górę i pewnie gdyby tak skonfigurowany był automat nie byłoby radości. Ale była manualna zmiana, sześciostopniowa, która idealnie pasowała.
    Choć od czasu do czasu nie przyzwyczajony do 6-tki wbijałem 4-ke..

    Jak dla mnie te 150 000 złotych są warte tego samochodu.

  • MinO

    No niestety na własnej skórze czuję, że zbliża się sesja; u mnie to w sumie już się zaczęła :/ I jako student zazdroszczę wam takiej fuchy 😀 miło by było się oderwać od zajęć w celu przetestowania jakiegoś autka 🙂