Abarth 500 Esseesse – twardy zawodnik [TEST]

abarth glo– Jaki będziesz mieć teraz samochód?
– Abartha 500 Esseesse.
– Ale to jakaś bardzo nieznana marka, prawda?

Tak, właśnie tak wyglądały niektóre pytania parę dni przed odbiorem tego bądź, co bądź egzotyka. Bo jak inaczej nazwiecie auto, które na drogach naszego kraju spotkacie rzadziej niż rzadko? Przed wami w całej okazałości – Abarth 500 Esseesse. Właściwie to Fiat 500 Abarth Esseesse. Prędkość, przyspieszanie i połączenie tego, czyli szybkie wyprzedzanie – mój Boże, to uzależnia. Do tego jeszcze ciągłe poszukiwanie małych przestrzeni między innymi autami, aby się w nie wcisnąć… Ten opis charakteryzuje jakieś 90% moich podróży po mieście. W tym momencie chciałbym przeprosić wszystkich kierowców, których denerwowałem swoim zachowaniem – wybaczcie mi.

Co sprzyjało tego typu zachowaniom? Duet – niska waga i duża moc silnika. Do auta o wadze wynoszącej niewiele ponad tonę wsadzono 160-konne 1.4. Nie brzmi to dumnie w otoczeniu newsów o najnowszych, potwornie mocnych autach. Ale coś takiego jak ślamazarne poruszanie się w Abarthu nie istnieje. Wciskasz gaz w podłogę, a auto odpowiada ci wciśnięciem twojego ciała w kubełkowy fotel.

Pierwsza setka to kwestia 7,2 sekundy. W kategoriach super samochodów ślamazarnie, ale widzieliście kiedyś na własne oczy wózek sklepowy rozpędzający się równie szybko? Ja nie. W dodatku 500 jest mniej więcej jego rozmiarów, więc slalom po mieście odbywa się zupełnie bez stresu o zahaczenie o cokolwiek i kogokolwiek.

Wszystko pięknie. Mocny silnik, mała waga i niewielkie rozmiary, ale co dalej? Mocniejsze wersje mają do siebie to, że modyfikacje pociągnięto dalej – są wyposażone w lepsze hamulce i (tfu) twardsze zawieszenie. Ile starych bmw czy audi, które zostawiłem na światłach już nawet nie liczyłem. Do tego na konsoli środkowej jest magiczny przycisk Sport, który sprawia, że kierownica stawia większy opór, pedał gazu jest wrażliwszy na waszą stopę i mamy dodatkowo 24Nm momentu obrotowego więcej. Nie będę kłamać o ciągłej aktywacji tego trybu przez cały czas mojego testu. Za bardzo spodobało mi się kręcenie kierownicą zupełnie bez wysiłku. Z resztą również na zwykłym ustawieniu mamy świetną kontrolę nad autem i trzeba się naprawdę starać, aby pojechało nie tam gdzie chcemy. Nawet przy wyższych (ale naprawdę wyższych) prędkościach mamy pełne czucie, co dzieje się pod przednimi kołami.

Auto oczywiście miało klimatyzację i to automatyczną, ale ja wolałem jeździć z otwartymi szybami. Nie zgadniecie, dlaczego. Chociaż może rzucicie z drwiną w głosie, że chciałem słuchać głosu silnika. I tu właśnie będziecie mieć rację. Mimo jedynie czterech cylindrów, w niższych partiach obrotów (tak do 3-4tyś.), Abarth brzmiał… cudownie. Jeśli jeszcze był rozgrzany, to strzały z wydechu przy zmianie biegów czy delikatnej przygazówce na postoju, były czymś zupełnie normalnym. To, jaki dźwięk wydawała z siebie ta 500, to wielki, wielki plus. Popularny banan na twarzy gwarantowany.

Uwierzcie mi też, że ten Abarth to nie tylko same cyfry i duże przyspieszenie. Po otwarciu tylnej klapy zobaczycie, że ma bagażnik, więc spakujecie tam swoje zakupy, które wcale nie będą musiały być dietetyczne. Jeśli macie znajomych, to trójka z nich znajdzie sobie miejsce w samochodzie. Oczywiście niżsi z tyłu, ale jednak ich tam załadujecie. Sami będziecie mieli wszystko w zasięgu ręki – radio, klimę czy lewarek skrzyni biegów. Wszystko obłożone plastikami całkiem przyjemnymi w dotyku.

Nagromadziło się tych plusów i zachwytów. Czas jednak na kilka uwag do tego małego sportowca. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to pozycja za kierownicą. Siedzi się niemiłosiernie wysoko. Konstrukcja zamontowanych kubełków z jakichś względów uniemożliwiła osadzenie ich, chociaż trochę niżej. Regulacji wysokości nie ma, a jeśli będziecie chcieli zmienić kąt pochylenia oparcia w czasie jazdy, to nic z tego. Konieczne jest zatrzymanie się i zrobienie tego z otwartymi drzwiami. Za Chiny nie udawało mi się sięgnąć ręką do pokrętła (dobra, mam dużą).

Kolejny minus, to cóż – niby coś mało znaczącego, ale za to bardzo denerwującego. Radio. Naprawdę jest do kitu. Nie chodzi, o jakość dźwięku, bo z tym jest bardzo ok. Przydałoby się jednak te odgłosy jakoś z niego wydobyć, a z tym może być problem. Trasa Warszawa-Białystok odbyła się po części w ciszy. Z jakichś względów radio nie chciało złapać ani jednej stacji. Dobra, mamy gniazdo USB. Wsadzamy tam pendrive i… wszystkie piosenki wg. komputera znajdują się w jednym katalogu. Aby przejść do folderu z innym albumem trzeba przekopać się niewygodnymi przyciskami przez czasem sporą część piosenek. Idiotyczny wydaje się też być brak możliwości wybierania utworów klawiszami na konsoli centralnej. Zrobicie to jedynie tymi na kierownicy. Logika? Brak. Niech nie zmyli was też naklejka Designed for Windows Mobile obok gniazda USB. Bo to nieprawda. Podłączyłem urządzenie z tym systemem na pokładzie i… nie działało! O słuchaniu muzyki z iPhona możecie pomarzyć.

Chyba zarysowałem wam obraz tego całego auta. Jest naprawdę świetne i daje przeogromną przyjemność z jazdy, ale ma kilka przypadłości, które czasem potrafią zdenerwować. Dużą zaletą jest cena. Niecałe 80 000 zł za samochód, którym z powodzeniem wybierzecie się do sklepu i na track day to moim zdaniem niewiele. Do tego naprawdę miłe pytania innych kierowców, czy przechodniów o nasze auto. To wszystko ma swój klimat, którego brakuje wielu samochodom aspirującym do bycia sportowymi. Nie wystarczą bowiem nowe zderzaki, wielkie felgi i cienkie opony. Musi tu być choć delikatna nutka idiotyzmu i uciążliwości, a takie składniki ten Abarth na pewno posiada. Czy polecam? Z czystym sumieniem.

Kontakt z autorem: mateusz (małpa) motofilm.pl

PLUSY:
+ świetne prowadzenie
+ duża moc jak na takie auto
+ wygodne siedzenia
+ gruba i dobrze leżąca w dłoniach kierownica
+ przeogromna radość z jazdy
+ dźwięk z wydechów
+ rzeczywiście pomieści cztery osoby

MINUSY:

– twarde zawieszenie, które poczujemy jak nie ominiemy większej dziury
– wysoka pozycja za kierownicą
– źle działające radio
– denerwujący system blue&me podczas odbierania telefonu

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: benzynowy turbo
Pojemność: 1368 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 160 KM (przy 5750 obr/min)
Maks. moment obr.: 206 Nm (3000 obr/min) – 230 Nm w trybie Sport
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 3657 / 1627 / 1488 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 185 / 625
Masa własna: 1110 kg
Ładowność: 311 kg
Rozstaw osi: 2300 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 7,4 s
Prędkość maksymalna: 211 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,4 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 8,5 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6,5 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 35 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 155

  • foty – genialne!!

  • Piotr Kowalski

    Foty fakt, fajne. Choć coś w tym stylu już wcześniej widziałem.. http://www.facebook.com/media/set/?set=a.10150156911190616.344420.204480010615

  • hehe widziałem kiedyś te zdjęcia. Śledziłem dość intensywnie ten konkurs, ale szczerze mówiąc dawno o tych zdjęciach zapomniałem 😉 Są podobne – to fakt. Z tym, że sesje w garażach mają to do siebie, że trudno odkryć w nich amerykę i trzeba być naprawdę pro, aby to się udało 🙂

  • jaś500

    k**** chłopie ty już nie pisz o samochodach. Lepiej wklejaj linki do filmów nadal.