Seat Ibiza ST 1.6 90KM, czyli złota Hiszpanka [TEST]

ibiza glo

Ja: To gdzie pojedziemy z Ibizą na zdjęcia?
Piszczu: Dawaj na Ibizę.

I, jak się zapewne domyślacie, nie pojechaliśmy. Razem z kolegą o pseudonimie Piszczu napotkaliśmy na pewne przeciwności. Główną był chyba zupełny brak ochoty zapuszczania się tak daleko. Ze zdjęciami wylądowaliśmy, więc w miejscowości Supraśl, niedaleko Białegostoku. Co fotografowaliśmy? W zasadzie rzadki okaz – Seata Ibizę ST z 90-konnym dieslem pod maską.  Podczas całej sesji zaczął padać deszcz, ludzie miejscami trochę dziwnie na nas patrzyli, a osłona od obiektywu potoczyła się do rzeki (w pierwszej chwili myślałem, że lecą kluczyki i od tamtego momentu zacząłem nosić je na smyczy).Przed przedstawieniem konkretnego egzemplarza spójrzmy trochę wstecz. Test Ibizy mieliście już móc przeczytać na początku tego roku – niestety, nie mogłem dotrzeć do Warszawy. Drugie podejście było obiecujące – w przeddzień dowiedziałem się jednak o stłuczce auta i konieczności jego naprawy. Jak pech to pech. Za trzecim razem na szczęście wszystko poszło mniej więcej z planem. Ibiza wróciła świeżo z lakierni (otarcie na zderzaku) i wreszcie mogłem w niej zasiąść.

Kolejny dzień zaczął się świetnie. Po przebudzeniu przechodziłem obok okna i jak zwykle w nie spojrzałem – Ibiza w swoim złotym kolorze wyglądała po prostu pięknie. Do tego poranne słońce. Tak – to chyba najładniejsze kombi w tej klasie. I nie tylko moim zdaniem. Widziało ją wiele osób i miały niemal identyczną opinię. Definitywnie rzeczą wartą każdych pieniędzy (dokładnie 2390 zł) w tym samochodzie jest właśnie ten kolor – w konfiguratorze znajdziecie go pod nazwą Tribu. Na żywo robi niesamowite wrażenie.

Tak się miło złożyło, że Ibizę dostałem na okres przedświąteczny i samych świąt Wielkanocnych. Co się z tym wiąże? Wiele rzeczy, takich jak choćby niejedna podróż z pełnym kompletem osób na pokładzie, czy sprawdzanie użyteczności bagażnika. Pasażerowie chwalili fotele (narzekali jedynie na niekoniecznie wiele przestrzeni z tyłu na nogi), a bagażnik dzięki kilku zmyślnym udogodnieniom (siatki i gumki po bokach, niewielka półka) oraz regularnym kształtom sprawdzał się świetnie na mniejszych i większych zakupach. Egzamin pojemności i jakości wnętrza Ibiza zdała wzorowo. Niewiele można jej zarzucić.

Skupiając się jednak na pracy kierowcy… hmmm… W zasadzie to było naprawdę dobrze. Kierownica jest miła w dotyku, a jej wielkość – odpowiednia. Ibiza prowadziła się bardzo dobrze. Kilka szybszych wejść w ostrzejsze zakręty nie skończyło się wizytą w rowie, ale wyjechaniem na dalszą, prostą drogę absolutnie bez żadnego dramatyzmu. Zegary – czytelne i ze wskazówkami domyślnie opuszczonymi na sam dół (jak w sportowych autach). Mała rzecz, ale cieszy.

Przejdźmy jednak do… radia. Z nim właśnie był największy problem. Sam nie pamiętam, kiedy wreszcie nauczyłem się zmieniać zaprogramowane stacje – musiało minąć kilka dobrych postojów na światłach. Pomyślicie pewnie, że coś jest ze mną nie tak, skoro takiej prostej czynności nie umiem wykonać. I tu jest haczyk. Dałem to kilku osobom do rozpracowania. Zachęcałem ich prostymi słowami – zmieńcie zaprogramowaną wcześniej stację. Śmiech „nie no jak to, nie żartuj sobie”. Potem przychodziła konsternacja i… nikt. Dosłownie nikt nie umiał przełączyć z rmfki na zetkę. Łatwiej było zmienić natężenie średnich tonów, niż zmienić stację. Z dumą demonstrowałem im później – naciskacie lewy przycisk obok pokrętła głośności, a potem tym właśnie pokrętłem wybieracie z listy stację. Zatwierdzacie to naciśnięciem go. Podczas jazdy samochodem irytuje to niemiłosiernie. Zmieniasz radio, odrywasz wzrok od drogi (pewnie da się to zrobić bez tego, ale mi tydzień nie wystarczył na naukę), ginie dziecko, kolejna stacja, ginie następne. I tak w kółko. Strach pomyśleć, co by było, jeśli Seat zamontowałby tutaj jeszcze bluetooth i kazał go parować z telefonem… Jak już jednak uda nam się ustawić żądaną muzykę, to trzeba przyznać, że wszystko gra naprawdę nieźle.

Ogólny zarys auta już łapiecie. Dobrze wyglądające, chętnie skręcające, dobrze wykonane, z radiem, które nie lubi zmian stacji. Czas jednak zajrzeć pod maskę. Jeździłem akurat dieslem – 1.6 90KM. Cudów się szczerze mówiąc nie spodziewałem. I dobrze, bo się nie zawiodłem. Jadąc w pojedynkę (ew. dwójkę) naprawdę chętnie i żwawo przyspiesza na niższych biegach. Gorzej jest jednak w przypadku bagażu pięciu osób na pokładzie. Wszystko zwalnia, co najmniej o połowę, a wyprzedzanie niekoniecznie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie. Oczywiście są i plusy. Auto jest naprawdę oszczędne. Po paru obliczeniach wyszło mi 5,6l/100km w cyklu mieszanym. Rozmija się to z zapewnieniami producenta, ale nic w tym dziwnego – Ibiza w moich rękach nie startowała ze świateł ostatnia, a w trasie wyprzedzała niejednokrotnie. Moim zdaniem to bardzo dobry wynik. Jeśli chcielibyśmy być naprawdę ekonomiczni, to jestem pewien, że zbicie spalania do 5l/100km nie stanowiłoby najmniejszego problemu.

Komu poleciłbym Ibizę? Nie myślałem nad tym długo i napiszę w zasadzie to, co pierwsze przyszło mi na myśl. Te auto poleciłbym młodym rodzicom. Dlaczego? Bo to bardzo ładne kombi i w dodatku oszczędne. Czy kupiłbym je sobie? Nie, ponieważ jestem zaprzeczeniem tego, dla kogo została według mnie stworzona.

Zostałbym jednak przy ofercie Seata i zamiast Ibizy ST skusiłbym się na mocniejszą, benzynową Ibizę FR albo Cuprę lub chociaż zwykłego hatchbacka z dużymi felgami i koniecznie w kolorze Tribu. Kto wie, może jeszcze o tych dwóch pierwszych perełkach tutaj usłyszycie… 😉

Mateusz Pietruszka
mateusz [małpa] motofilm.pl

PLUSY:
+ wygląd auta
+ dobre prowadzenie
+ dobrze zestrojone zawieszenie
+ komfortowe fotele
+ oszczędny silnik
+ precyzyjna skrzynia biegów

MINUSY:
– niezbyt żwawy silnik
– niepotrzebnie skomplikowane radio
– niestety dość wysoka cena testowanej wersji

Ibizą przejechałem dokładnie 998 kilometrów. Tankowałem na BP zwykły ON.

Napęd:
Rodzaj silnika: diesel
Pojemność: 1598 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 90KM (66kW) (przy 4200 obr/min)
Maks. moment obr: 230Nm (1500-2500 obr/min)
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna

Nadwozie:
Długość / Szerokość / Wysokość: 4227 / 1693 / 1445 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 430 (po złożeniu 1164)
Masa własna: 1225 kg
Ładowność: 440 kg
Rozstaw osi: 2425 mm

Dane eksploatacyjne producenta:
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 12,2 s
Prędkość maksymalna: 178 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 3,6 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 5,1 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4,2 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 45 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 117

Ceny:
Cena wersji podstawowej: 45 090 zł
Cena wersji testowanej: 73 430 zł

  • ale ta pierwsza fota to ci się udała, naprawdę

  • Pierwszy rzut oka na zdjęcie, na górze i od razu pomyślałem, że macie nowego fotografa:), widać postęp, gratuluje autorze no i jest jeszcze kilka fajnych zdjęć dalej na tle pałacyku

  • fotograf niedługo się doposaży w jeszcze kilka zabawek. Na razie jednak śnią mu się po nocach statywy do aparatu bo to najdłużej wybiera…