Only You. Test Volvo S40 1.6 D2 / 115 KM Kinetic

W 1994 r. na ekrany kin weszła przeurocza, choć może mało ambitna, komedia pt: ”Tylko Ty”. Grana przez Marisę Tomei główna bohaterka od zawsze była niepoprawną romantyczką. Gdy pewnego dnia w słuchawce odezwał się głos tajemniczego mężczyzny postanowiła rzucić wszystko i wyruszyć za nim w podróż do Włoch tylko po to, by go poznać. Zrobiła to bez wahania, ponieważ kilkanaście lat temu usłyszała jego nazwisko u wróżki, która przepowiedziała jej, że to właśnie ten facet jest miłością jej życia. Naiwne, ale urzekające.

Otóż z samochodami moim zdaniem bywa podobnie. Szukamy ideału zmieniając przy okazji marki i modele. Niestety większość z nas kierując się przy zakupie ceną lub stanem auta nie miała jeszcze szczęścia trafienia na swoją samochodową ”drugą połówkę”. A ja tak. I to zupełnie niespodziewanie, gdy odebrałem od dealera kluczyki do nowiutkiej S40. Zapraszam na test.

To naprawdę dziwne uczucie, kiedy traficie na samochód, w którym trudno znaleźć Wam jakąś większą wadę. A gdy już znajomi Was w tym wyręczą, to od razu macie jakiś kontrargument obalający ich tezę. Po zakończeniu testu dałem więc sobie tydzień na ochłonięcie, starając się przez ten czas nabrać perspektywy i być jak najbardziej obiektywnym. Nie jest to pierwsze Volvo jakim jeździłem, więc nie powinienem mieć problemu z podejściem do marki. Co prawda poprzednie S60 T6 miało ogromny silnik nadający mu osiągi myśliwca F16, przez co do tej pory przyjaciele wspominają go z rozrzewnieniem. Ale nie ja. Poza respektem do szybkości nie czułem do niego większej chemii. Z prezentowanym dziś S40 było jednak zupełnie inaczej. Mam wrażenie, że jeszcze długo będę o nim mówić.

Pewnie każdy z Was słyszał opinię, że najlepszy samochód to taki, który jest dopasowany swoim stylem do charakteru kierowcy. Co w takim razie możecie powiedzieć o właścicielu naszej testówki? Że jeździ nim oszczędny senior, który za nic w świecie nie chce rzucać się w oczy? Być może. Dla mnie będzie to bardziej osoba ceniąca skandynawski minimalizm i dyskretną klasyczną linię. No i niekoniecznie chcąca podążać za najnowszymi trendami stylistyki. S40 poza delikatnym liftingiem sprzed czterech lat jest przecież produkowane w obecnej formie od 2004 r. Z drugiej strony po co kompletnie zmieniać coś, co jest udane?

W przeciwieństwie do C30 i C70 nie otrzymał ostatnio nowego przodu i tą częścią nadwozia bliżej mu nadal do większego S80. Stosunkowo krótkie nadwozie (4476 mm) jest proporcjonalne m.in. dzięki dużemu rozstawowi osi (2640 mm) oraz krótkim zwisom karoserii. Dobra widoczność i kompaktowe rozmiary S40 nie utrudniają życia w mieście i bez trudu poradzimy sobie małym Volvo na ciasnym parkingu. Boczne drzwi mają specyficzną dla tej marki cechę: grubość. Dzięki temu czujemy się bezpiecznie niczym Obama w swoim Cadillacu. Bagażnik o pojemności 404 litrów może być dla niektórych porażająco mały, ale dla mnie (z perspektywy 200 litrów w obecnym samochodzie) jest to w zupełności wystarczająca wielkość. Tym bardziej, że po złożeniu kanapy wszedł tam całkiem spory rower górski.

Wnętrze jest… jak z Ikeii. I nie traktujcie tego jako przytyk. Doskonale widać tu skandynawski design. Lekkość rysunku i otwarte przestrzenie kokpitu (centralny panel ma zaledwie kilka cm, a za nim znajduje się spory schowek) współgrają z naturalną tkaniną foteli i podłokietników. Jasne przyjemne w dotyku materiały deski rozdzielczej spasowano zgodnie ze standardami marek Premium, do których małe Volvo przecież przynależy. Nic nie trzeszczy, nie odstaje. Wszystko jest prosto opisane i nawet laik po chwili będzie umiał ustawić dwustrefową klimatyzację czy wybrać ulubioną stację w radio. Każdy przełącznik działa tu z lekkim oporem wydając przy tym dyskretny ”klik”, a pasy bezpieczeństwa po odpięciu zwijają się z delikatnym szumem. Duży plus należy się także za jakość miękkiej skóry, którą została obszyta gruba kierownica. Może i przesadzam, ale wybierzcie się do salonu i przekonajcie na własne oczy, uszy i ręce o czym mówię.

Siedzenia: niestety nie da się ich tak łatwo wymontować i zabrać ze sobą. Po ponad 30 testach, jakie przeprowadziłem na łamach Motofilmu, oświadczam, że są to najlepsze fotele samochodowe w jakich dane mi było siedzieć. Kilkugodzinną podróż po kraju zauważymy jedynie po upływie czasu – zero dyskomfortu, drętwienia nóg czy bolących pleców. Nie bez powodu zdaniem ortopedów Szwedzi robią najlepsze fotele w branży motoryzacyjnej. Ilość miejsca? Wystarczająca. Z przodu jest go bardzo dużo, z tyłu jest skromniej (m.in. przez mocno opadającą linię dachu), ale tragedii nie ma. Czwórka pasażerów powinna być zadowolona.

No dobrze, starczy już tych zachwytów. A jak to jeździ? Nadspodziewanie dobrze. Podobnie jak Ford Focus, z którym to nasze S40 współdzieli płytę podwoziową. Granice bezpieczeństwa są daleko bardziej wysunięte niż u np. francuskiej konkurencji, dzięki czemu ten niepozorny sedan jest w stanie wybaczyć nam wiele błędów. Nie ma problemów z szybko pokonywanymi zakrętami czy ciasnym slalomem. Zawieszenie zostało zestrojone komfortowo, a dzięki dobremu wygłuszeniu  kabiny praktycznie w ogóle nie słychać jego pracy.

A silnik? Tu mała niespodzianka, dosłownie mała. Przy rezerwacji samochodu do testów nie wiedzieć czemu wbiłem sobie do głowy, że będę jeździć wysokoprężnym modelem D4, który z pojemności dwóch litrów osiąga 177 KM. Podczas odbioru auta z salonu zajrzałem do dowodu rejestracyjnego, a tam ku mojemu zdziwieniu wpisano 1560 cm3 pojemności skokowej i całe 85 kW mocy. Zaraz zaraz zaraz, to oznacza jakieś 115 koni, czyli spod mojej prawej stopy uciekło właśnie 62 KM. Inaczej mówiąc typowa Skoda Fabia pojechała przed chwilą w siną dal. Trudno.

Odpalam silnik, we wnętrzu jest zaskakująco cicho. Dodaję trochę gazu, a dźwięk wydobywający się spod maski nadal jest daleki od natarczywego klekotu diesla. Zupełnie mi to nie przeszkadza, ruszam. Osiągi? 0-100 km/h uzyskamy w 11.4 s, co jak na miejskie warunki jest wartością wystarczającą. Ważniejsze będzie dobre zestopniowanie precyzyjnej 6-biegowej skrzyni, która ułatwia wykorzystanie sporego (jak na taką pojemność silnika) momentu obrotowego – 270 Nm przy 1750 obr/min. Elastyczność tej jednostki pozwala bez trudu wyprzedzać co większych maruderów na trasie. Wisienką na torcie niech będzie jeszcze tylko zużycie paliwa. Podróż z Warszawy do Łodzi i z powrotem zakończyłem wynikiem średniego spalania na poziomie 4,6 l/100 km, natomiast ciężkie miejskie korki pokonałem zużywając średnio 5,8-6,2 l na każde 100 km. Robi wrażenie?

Podsumowując: największą wadą tego auta jest to, że nie jest moje. A tak na serio. S40 udowodniło mi, że stanowi trochę zapomnianą przez wszystkich, ale bardzo ciekawą alternatywę dla kompaktowych sedanów czy niektórych przedstawicieli klasy średniej. Prezentowane dziś Volvo S40 D2 w wersji Kinetic kosztuje obecnie ok. 87 tys. zł. Nie pytajcie się mnie czy warto je kupić, bo ja bym je kupił. Nie przeszkadza mi oldschoolowy wyświetlacz radia, brak nawigacji czy czujników cofania. Z tym przecież da się żyć. Ważniejszy był dla mnie wygląd nadwozia, komfort w kabinie i oszczędny silnik.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1560 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 115 KM (przy 3600 obr/min)
Maks. moment obr.: 270 Nm (1750 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4476 / 1770 / 1454 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 404
Masa własna: 1524 kg
Ładowność: 496 kg
Rozstaw osi: 2640 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 11.4 s
Prędkość maksymalna: 195 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 3.8 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 5.2 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4.3 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 52 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 114

  • 84 000 za takie auto? BARDZO DOBRA CENA! 🙂

  • bardzo udane auto, zawsze podobała mi się ta specyficzna, “zawieszona” konsola na środku;)

  • pierwszy model z tym bajerem to chyba c30, o ile się nie mylę?

    Wtedy byłem zakochany w tym aucie:)

  • Czy C30 bylo pierwsze to nie wiem, bo ono wyszlo w 2006/7 do produkcji, natomiast jest to rozwiazanie charakterystyczne dla Volvo… 😉

  • klakier

    Zajebiste foty Wojtek!

  • Przemek

    Motor mógłby być mocniejszy ale za to jakie spalanie !

  • autor bardzo wysilił się jeśli chodzi o fotki – brawo, a volvo mimo prostoty trzyma swój styl i to jest właśnie najfajniejsze, proste ale bogate w treści i funkcjonalne 🙂