W szkole nigdy nie lubiłem cyferek ani matematyki, możecie spytać moich nauczycieli. Jednak będąc dzieckiem pokochałem pewną liczbę. I stało się to zupełnie niespodziewanie na osiedlowym parkingu. W krainie wyblakłych Polonezów i maluchów moim oczom ukazała się czarna limuzyna z napisem Baccara. Był to najpiękniejszy samochód jaki wówczas widziałem i podejrzewam, że na spółkę z Citroenem CX miał duży wpływ na mój obecny gust motoryzacyjny. To była 25, a dokładniej Renault 25. Spytacie pewnie czemu o tym piszę? Otóż kilka dni temu odbierając u dealera kluczyki (a raczej kartę Hands Free) do testowej Laguny poczułem się zupełnie tak, jak wtedy.

Paris, Paris…
Na początek faktografia: czy wiecie, że obecny model jest dłuższy o prawie 20 cm od pierwszej generacji Laguny? Tym samym swoimi rozmiarami przypomina właśnie Renault 25, którym przemieszczał się ówczesny Prezydent Francji Francois Mitterand. Zgoda, nie kupicie już wersji Baccara, ale za to możecie mieć na znaczek Initiale Paris, a to już coś. Paryż jest w końcu stolicą mody i szyku, a tego akurat Lagunie nie brakuje. Niestety bycie trendy często sporo kosztuje, tak więc na metce tej topowej wersji z automatyczną skrzynią zobaczycie cenę 122 tys. zł. Oh là là?

I am a very stylish girl.
Renault Laguna należy do powoli wymierającego gatunku liftbacków. Citroën darował sobie już ten typ nadwozia. Podejrzewam, że i w kolejnym Mondeo również go nie zobaczymy. Znana z praktyczności Skoda będzie pewnie produkować liftbacki jeszcze przez kolejne 20 lat, podczas gdy reszta producentów zmieni nazwy w folderach na ”Gran Turismo”, podwyższając przy okazji cenę o 10% za sam pseudo sportowy charakter…

Przy okazji zeszłorocznego Salonu w Paryżu Laguna doczekała się delikatnie przeprojektowanych reflektorów, nowego kształtu zderzaków i kratki grilla. Powiecie, że to kosmetyka, ale pierwsze zmarszczki skutecznie wygładzono i na żywo prezentuje się ona elegancko i całkiem świeżo. Liczbę chromowanych dodatków ograniczono do niezbędnego minimum, przez co uwagę przyciągają 17-calowe 10-ramienne alufelgi i dwie końcówki układu wydechowego. Pragnących anonimowości pasażerów tylnej kanapy z pewnością ucieszy możliwość zasłonięcia roletami zarówno bocznych, jak i tylnej szyby. Paparazzi będą mieli utrudnione zadanie.

How do I look?
Mając kartę Hands Free w kieszeni wystarczy złapać za klamkę, a czworo szeroko otwieranych drzwi zaprosi nas do wnętrza. Unoszona razem z tylną szybą klapa w pełni odsłania foremny 450-litrowy bagażnik. No dobrze, wiem, że inni oferują więcej, ale z drugiej strony czy 450 litrów to mało?

Środek Laguny przypomina mi drogi, dobrze dopasowany garnitur. Miejsca dla czterech osób jest tu akurat, by nie narzekać na klaustrofobię (patrz Seat Exeo), ale też nie aż tyle, żeby rozmawiać ze znajomymi na tylnej kanapie przez interkom (jak w Superbie).

Doceńmy staranne wykończenie kokpitu: jego górna część z charakterystycznym przeszyciem wykonana jest z miękkiego tworzywa, natomiast poniżej rozciąga się szeroka listwa pokryta czarnym lakierem fortepianowym. Widać na niej dosłownie każdy pyłek, więc jeśli kogoś serdecznie nie lubicie radzę skomplementować wnętrze Laguny i zostawić mu na pamiątkę kilkanaście odcisków swoich palców. Ten sam materiał odnajdziecie też na tunelu środkowym, gdzie znakomicie kontrastuje z jasnobeżową skórzaną tapicerką podłokietnika i foteli. Te ostatnie posiadają funkcję pamięci ustawienia po stronie kierowcy, są oczywiście podgrzewane i elektrycznie regulowane. Gdyby tylko oparcia były mocniej wyprofilowane…

Spodoba się Wam za to bardzo dobre wyciszenie kabiny. Przy wyższych prędkościach szum opływającego nadwozie powietrza nie przeszkadza w rozmowie. Jedyne, co może ją zakłócić to dźwięk wydobywający się z 10 głośników systemu BOSE. Jest czysty i mocny. Aż chce się pogłośnić! Duży plus należy się za banalnie prosty panel obsługi dwustrefowej klimatyzacji, jak również ułatwiające życie wielofunkcyjne pokrętło tuż obok podłokietnika.

Małą wpadkę zaliczyła natomiast nawigacja TomTom, której działanie należy ogólnie pochwalić, gdyż jest szybka, ostrzega o większości fotoradarów i pokazuje aktualne ograniczenie prędkości. Jednakże wskazówki wydawane kobiecym głosem (przezwałem ją Krysią) w pewnym momencie zaprzeczały mapie. Jasne było, że skręt w lewo możliwy był jedynie po wjechaniu na ”ślimak” ze skrajnego prawego pasa, podczas gdy Krysia stanowczym tonem sugerowała mi trzymanie się lewej strony… Może znała jakąś alternatywną trasę przez barierki i pas zieleni?

I must say I’m amazed
Mniejsza z Krysią. Skupmy się na tym, co dobre, czyli na jeździe, gdyż 173-konny diesel tworzy bardzo udany duet z 6-biegowym automatem. Silnik z układem Common Rail na postoju jest praktycznie ledwo słyszalny w środku. Do tego nie raz zaskoczyło mnie, że ciągnąc się pokornie w tłumie innych aut jadę już na szóstym biegu. Laguna pokonuje miejskie korki ze stoickim spokojem wrzucając miękko i niezauważalnie następne przełożenia.

A gdy już udawało mi się wydostać na czoło peletonu przyspieszenie od 0 do 100 km/h kończyło się po 9,6 sek. Silnik nie dostawał przy tym zadyszki i moc dostarczana była równomiernie. Owszem, automat miał tendencję do lekkiego szarpnięcia przy zmianie biegu, mógłby być też trochę szybszy, ale i tak pozostawił po sobie naprawdę dobre wrażenie. Funkcja kick down na trasie momentalnie wyzwalała potrzebną moc (360 Nm) i auto wystrzeliwało do przodu jak z procy.

A i jeszcze jedno: spalanie. Miejską jazdę zakończyłem wynikiem 8,8 l/100km, natomiast w trasie komputer pokazywał mi zużycie w granicach 6,4 l/100km. Całkiem nieźle jak na 173 konie, automat i 1500 kg masy.

Przesiadając się do Laguny bezpośrednio z Citroena C5, wydała mi się ona dziwnie twarda. Kilka dni później stwierdziłem jednak, że zawieszenie nie ma wcale problemu z tłumieniem nierówności i zapewnia odpowiedni komfort. Dodam, że tylko największe dziury w jezdni powodowały nieznaczny hałas we wnętrzu. Czułe ESP temperowało podsterowność przy gwałtownych manewrach, samochód cały czas był przewidywalny w zachowaniu, a układ kierowniczy (jak na francuskie auto) precyzyjny – widoczna poprawa w stosunku do ll generacji Laguny.

Fin.
Subiektywnie:
Eleganckie czarne nadwozie nadal kojarzy mi się z Renault 25 i uważam, że jest ładne na swój francuski sposób. Skok jakościowy wnętrza w porównaniu z poprzednimi modelami na pewno zrobi na Was wrażenie. Automatyczna skrzynia najlepiej działa nie popędzana, silnik pracuje aksamitnie, a bardzo dobrej jakości audio umili Wam życie. Kupować!

Obiektywnie:
Jeśli nie obchodzą Was detale i wykończenie kokpitu oraz jeśli Waszym priorytetem jest ilość miejsca w środku  zainteresujcie się może pięciodrzwiowym Mondeo. Dostaniecie w prezencie duży bagażnik, doskonałe prowadzenie i… wizerunek auta służbowego.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1995 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 173 KM (przy 3750 obr/min)
Maks. moment obr.: 360 Nm (2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4695 / 1811 / 1445 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 450 / 1377
Masa własna: 1500 kg
Ładowność: 576 kg
Rozstaw osi: 2756 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9.6 s
Prędkość maksymalna: 220 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.3 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 8.2 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6.3 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 66 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 163