Formuła 1 po faceliftingu, czyli nuda pomimo nadmiaru akcji [FELIETON]

vettel wins turkey 590x388 glo

Obiecałem w jednym z moich felietonów, że ten sezon w Formule Pierwszej będzie, aż kipiał od emocji. Postanowiłem odczekać do czwartego GP, ponieważ dopiero teraz mamy bardziej klarowny obraz całej sytuacji. Niestety mimo cząstkowych emocji globalnie nuda zagości do F1 już nie długo. Dlaczego? Posłuchajcie więc.Jak w każdą niedzielę, podczas której najlepsi kierowcy Świata zasiadają w kokpicie swoich wyścigówek, o godzinie 14.00 wylogowywuję się z otaczającej mnie rzeczywistości i zapadam się w wyścigowe szaleństwo. Tym razem było podobnie. Jednak zachowanie mojej piękniejszej i lepszej połówki zaniepokoiło mnie. Zazwyczaj bez emocji, ale jednak oglądała ze mną niedzielne ściganie, a wczoraj zabrała swoje notatki i wyszła zanim zgasły czerwone światła sygnalizujące star. Zdziwiony zapytałem, dlaczego? Usłyszałem odpowiedź:

– Bo ja wiem jak się skończy. Dublet RBR, a któreś Ferrari będzie trzecie. Vettel na pewno wygra.

Po czym bez emocji opuściła pokój udając się do innego, aby pogrążyć się nad zawiłymi arkanami marketingu. Osłupiałem po ostatnim okrążeniu. Tak się stało. Jak to przewidziała? Sama dokładnie nie wiedziała, ot kobieca intuicja.

A przebieg wyścigu czy był wart poświęcenia ponad półtorej godziny mojego życia? Odpowiedź jest prosta. Oczywiście, że tak! Wczorajsze GP Turcji obfitowało w więcej manewrów wyprzedzania, niż cały poprzedni sezon, a to wszystko za sprawą kontrowersyjnego systemu DRS. Walka toczyła się od miejsca drugiego, aż po ostatnie, a realizator nie wiedział, co pokazywać. Jak to mówi nasz Papa Zientarski – Oj, ale się działo! Walka z śrubami i kołami w boksach. Bratobójcza walka w McLarenie i Lotus Renault. To, na co czekałem nastąpiło!

Mimo to boję się o los kolejnych Grand Prix i o globalną nudę. Ostatnimi czasy sezon przyzwyczaił nas do ścigania się o koronę mistrza, aż do ostatniej odsłony tego elitarnego serialu. Tym razem może się okazać, iż w połowie sezonu Vettel odjedzie tak daleko, że szanse konkurentów mogą być tylko iluzją. Szczerze nie widzę kierowcy, który może mu zagrozić w chwili obecnej. Hamilton i Alonso próbują, ale to nie wystarcza na ultra szybkie Czerwone Byki. Webber jeździ również dość niemrawo i podporządkowuje się szefom zespołu. Niemiecki Wunder-Team, czyli Mercedes nie prezentuje się zbyt okazale i oprócz Rosberga nie istnieją na torze. Wygląda też na to, że zeszłoroczne awarie opuściły go na dobre.

A co by było gdyby Robert się ścigał? Nie lubię zabawiać się w gdybanki i tym razem tez je sobie odpuszczę. Wiem tylko jedno, że na pewno prezentowałby się lepiej niż obecny duet Ribbentrop-Mołotow, który chyba wciąż nie do końca znajduje wspólny język na torze.

Podsumowując mimo ogromnej liczby wyprzedzeń i walki koło w koło sezon może się zakończyć już po ostatnim europejskim GP, czego nie życzę, ani sobie, ani innym fanom Formuły 1. Chciałbym, więc zaapelować!

Drogi pechu Sebastiana Vettela i Wy drogie awarie! Jeśli czytacie MF i choć trochę obchodzi Was los widzów i zależy Wam na zapewnieniu nam odpowiedniej dawki emocji wróćcie! Młody i lubiany przez wszystkich Sebb to zrozumie i na pewno z wrodzoną i okazywaną na każdym kroku pokorą przyjmie to, co mu zgotujecie.

Pozdrawiam i czekam na Was z niecierpliwością Bartek Grabiec, bloger MotoFilm.pl.