Co w trawie piszczy? Test Opla Corsy 1.3 CDTI / 95 KM Enjoy ecoFLEX Start/Stop [FOT]

Jak się pewnie domyślacie po tytule tym razem będzie ekologicznie, czyli modnie. Bo z ekologią jest trochę jak z dietą: dużo się o tym mówi, w sumie nie wypada jej nie stosować i na pewno znacie jakiegoś jej fanatyka. Tak czy inaczej w obu przypadkach chodzi o zaciskanie pasa. Diety pomagają zrzucić nam zbędne kilogramy, natomiast ekologiczne rozwiązania w samochodach ograniczają ich szkodliwość dla natury. A jak to się ma do naszej dzisiejszej testówki? Jaskrawożółta karoseria Corsy kryje w sobie wiele sprytnych rozwiązań, czyniąc ją bardzo zieloną, ekologicznie zieloną ma się rozumieć. Zapraszam na eko-test.

Ok, nie ma się co oszukiwać – samochody to nie jabłka i nie rosną na drzewach. Ich produkcja, a potem używanie, ma niestety negatywny wpływ na środowisko. Z drugiej strony nie cofniemy się przecież w rozwoju o 300 lat, by znów jeździć wszędzie konno tylko po to, by mniej szkodzić naturze. Musi być jakieś inne rozwiązanie. Gdybyśmy żyli w USA, to pewnie wybralibyśmy samochód hybrydowy. Amerykańscy marketingowcy Toyoty, Lexusa czy Hondy od lat pracują tam nad pozytywnym wizerunkiem tego typu aut – w końcu wszyscy celebryci za Oceanem jeżdżą Priusami czy SUV-ami z dodatkowym silnikiem elektrycznym. Nie ważne czy pokonują głównie autostrady czy czasami pojawiają się w mieście, hybryda to symbol bycia ecofriendly.

Nie zrozumcie mnie źle – popieram każdą rozsądną inicjatywę, która zmniejsza zużycie benzyny, czy też redukuje ilość spalin. W końcu skoro można szkodzić mniej, to czemu nie? Ale ślepe podążanie za hybrydową modą bez większego zastanowienia się nad wszystkimi ”za i przeciw” nie ma w sobie aż tyle sensu. Na szczęście w Europie mamy alternatywę dla hybryd – nowoczesne diesle. Takie jak np. ten, zamontowany pod maską naszej Corsy. Pozbywamy się tym samym dodatkowego balastu, czyli akumulatorów do silnika elektrycznego, a po zakończeniu cyklu życia auta nie mamy problemu z ich składowaniem czy recyklingiem. Na marginesie warto dodać, że wytworzenie takich baterii, jak również dostarczenie statkiem gotowego auta z fabryki do dealera ma z ekologią naprawdę mało wspólnego.

Największą wadą hybryd według potencjalnych klientów jest ich wysoka cena zakupu. Do tej pory na naszym rynku najtańsze modele kosztowały prawie 80 tysięcy złotych. Od niedawna dołączyła do nich Honda Jazz IMA za niecałe 68 tysięcy zł, co nadal nie brzmi zbyt okazyjnie. A co z Corsą? Opel również ceni się wysoko: na naszą wersję Enjoy ecoFLEX (bez dodatków) trzeba wydać ponad 61 tysięcy złotych. Oszczędzać macie przede wszystkim środowisko, a nie złotówki z portfela. Nie starajcie się przy tym liczyć po ilu kilometrach zwróci się Wam jej zakup, bo nie o to tu chodzi. Jeśli chcecie taniego środka transportu wybierzcie podstawową odmianę z silnikiem 1.0.

To jak jest z tą ekologią? Dużo normalniej niż w hybrydzie: nie mamy skomplikowanej elektroniki, która steruje np. odzyskiwaniem energii przy hamowaniu, czy naprzemiennym żonglowaniem napędami. Tutaj pod maską pracuje po prostu oszczędny diesel sprzęgnięty dodatkowo z systemem start/stop oraz kilkoma modyfikacjami nadwozia służącymi poprawieniu aerodynamiki.

Efekt jest taki, że Corsa pali mało, bardzo mało. Na trasie komputer pokazał mi średnie spalanie na poziomie 3,7 l/100km, a w miejskim korku wynik podskoczył do wartości 5,6 l/100km. Miejmy jednak na uwadze, że silnik ma moc 95 KM. Przynajmniej teoretycznie, bo wydłużone przełożenia w 5-biegowej skrzyni oraz niewielka pojemność skokowa jednostki skutecznie tłumią dynamikę tego modelu. Pierwsze 100 km/h osiągniemy w 12,3 sek, natomiast prędkość maksymalna to 177 km/h. Wspomniany wcześniej system start/stop jest za to wyjątkowo łatwy we współżyciu i po kilku dniach przestajemy w ogóle zwracać uwagę na gaśnięcie i uruchamianie silnika np. podczas oczekiwania na zielone światło. Działa to szybko, sprawnie i w ogóle nie przeszkadza w codziennym użytkowaniu. Pamiętajcie jednak, że efektywna oszczędność z gaszenia i uruchamiania silnika pojawia się dopiero przy postoju dłuższym niż 20 sekund.

Linia ecoFLEX to nie tylko zmiany mechaniczne, to także poprawiona aerodynamika dolnych części karoserii, nadwozie obniżone o 20 mm oraz opony o niskich oporach toczenia. Na szczęście Corsa pozostała pewna w prowadzeniu, jej zachowanie jest przewidywalne, a nagłe sytuacje drogowe pomaga nam okiełznać ESP. Ten mały Opel prowadzi się jak typowe auto klasy B. Nie zauważyłem wydłużonej drogi hamowania czy niepewnego pokonywania zakrętów. Do miasta w sam raz.

Obecna Corsa D jest z nami już prawie 5 lat i zdołała przyzwyczaić praktycznie każdego do swojego wyglądu. Przyszła więc najwyższa pora na botoks i kolagen, czyli tzw. facelifting nadwozia. O gustach się raczej nie dyskutuje, ale uważam, że te kosmetyczne zmiany wyszły małemu Oplowi na dobre. Widząc odświeżony model nie mamy wątpliwości, że to nadal Corsa, ale wygląda ona jakoś inaczej, lepiej. Bez zmian pozostała za to bardzo dobra widoczność i funkcjonalność nadwozia.  Czwórka pasażerów bez trudu wybierze się ze swoim bagażem na weekend za miasto.

Cukierkowa karoseria nie powinna odstraszać także rosłych mężczyzn – zapewniam Was, że miejsce kierowcy jest w zupełności wystarczająco wygodne. Fotel da się odsunąć bardzo daleko w tył, a kierownica regulowana jest w dwóch płaszczyznach. Spodoba się Wam też na pewno prosty w obsłudze dotykowy ekran nawigacji i systemu audio. Mimo wieku całej konstrukcji Opel nie poskąpił na wejściu AUX i USB, dzięki czemu bez trudu odsłuchacie swoich ulubionych mp3. Plastiki deski rozdzielczej swoją miękkością nie rzucą Was raczej na kolana, ale mimo iż twarde, to są dobrze spasowane. Dodatkowo środek urozmaicają wstawki z czarnego lakieru fortepianowego oraz srebrne akcenty klameczek w drzwiach i na  konsoli środkowej.

Podsumowując: zakup Opla Corsy 1.3 CDTI/95KM Enjoy ecoFLEX Start/Stop z ekonomicznego punktu widzenia nie jest najbardziej opłacalnym rozwiązaniem. Oszczędny silnik nie jest w stanie zrekompensować nam wysokiej ceny nabycia. Patrząc jednak z perspektywy osoby, dla której priorytetem jest ochrona środowiska i zależy jej na możliwie jak najniższym zatruwaniu natury to wybór taki ma już sens. Corsa oferuje bowiem podobne osiągi i zużycie paliwa co Honda Jazz IMA, ale wygrywa z nią pod względem emisji CO2 (94 g/km w stosunku do 104 Jazz’a). Jest mniej ostentacyjna wizerunkowo niż hybryda, o ile nie wybierzecie takiego żółtego lakieru jak nasz, za którym wodził wzrok połowy przechodniów.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1248 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 95 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 190 Nm (1750-3250 obr/min)
Skrzynia biegów: 5-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 3999 / 1713 / 1488 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 285 / 1050
Masa własna: 1100 kg
Ładowność: 311 kg
Rozstaw osi: 2511 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 12.3 s
Prędkość maksymalna: 177 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 3.1 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 4.2 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 3.5 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 45 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 94

  • współczuje ci Wojtku, że dostałeś tak wolną testówke:D

  • MinO

    Trzeba było trochę poczekać i zdobyć do testów Corsę OPC Nurburgring Edition. Co tam, że nie ekologiczna 😀 210 KM w małym autku pewnie by nie jednego ecodrivera przekonało na zmianę poglądów 😉

  • @MinO – a co to za problem wziąć drugie takie auto do testów:D?

  • Przemek

    E taam dla przecietnego Kowalskiego takie autko spokojnie wystarczy, moim zdaniem jest całkiem ładne