BMW 1M Coupe – niczym nieskrępowana radość z jazdy podana w wyjątkowej formie [FOT]

dsc05678 glo

Dzień – 24 godziny, 1 440 minut, 86 400 sekund i jeszcze więcej milisekund. Ogrom możliwości spędzenia tego cennego czasu. Możemy na przykład pójść do teatru i zagłębić się w sztukę. Aktorzy porwą nas wspaniałymi dialogami, a ich gra będzie zasługiwać na oklaski niecichnące przez dłuższy czas po przedstawieniu.

Podczas powrotu do domu ciągle jeszcze będziemy myśleć o właśnie obejrzanej sztuce. Kto wie – może nawet noc zamieni się w bezsenną, poświęconą rozmyślaniom na temat tego, czego właśnie doznaliśmy. Następnego ranka wstaniemy gotowi na nowy dzień, ale mimo wszystko wczorajsze spotkanie z aktorami nie opuści naszej głowy.Teraz zróbmy małą zamianę. Zamiast słowa teatr, wstawcie składnie BMW 1M Coupe. Pierwszoplanowe role zagrają tutaj cylindry, a oklaski to myśli kotłujące się w waszej głowie. Dialogiem określimy waszą rozmowę z autem – wy wciśniecie gaz, ono odpowie wam warknięciem i wyrwaniem do przodu. Wyraz sztuka pozostawcie na miejscu, ponieważ idealnie tu pasuje.

Tak, dobrze się domyślacie. Mam za sobą spotkanie ze sztuką z najwyższej półki – BMW 1M Coupe. Nie na deskach teatru, ale na drodze.

Zacznijmy jednak od małego wstępu cofającego nas trochę wstecz. Proces wprowadzania nowego M na rynek rozbudzał wyobraźnię i co chwilę skutecznie podgrzewano atmosferę wokół niego. dsc05678 gloZdjęcia w kamuflażu robione przez BMW, filmy z jazdy po torze Ascari w Hiszpanii, sesje z modelką w Paryżu oraz inne teasery skupiały moją uwagę. Na tyle, że każdy obrazek oglądałem z ogromnym zaciekawieniem, niemal przyklejony do ekranu. Chłonąłem każdą informację, niczym sucha ziemia krople deszczu. Byłem przekonany o słuszności idei wsadzenia mocnego silnika do tak niewielkiego auta i dodatkowo zadbania o dobrze wyglądający body-kit. Jestem pewien, co do koloru mojej twarzy, podczas oglądania relacji uczestników „wylosowanych” do odbycia pierwszych jazd jeszcze zakamuflowanymi modelami. Była ona zielona. Zielona z zazdrości.

Aż wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy i ja mogłem zasiąść za sterami na razie jedynego w Polsce (i jednego z nielicznych na świecie) BMW 1M Coupe. Jak było? A myślicie jak mogło być?

Po pierwsze to, co jest pod maską. Siedzi tam 3-litrowa, rzędowa szóstka o mocy 340KM i 450Nm momentu obrotowego (500Nm przy użyciu funkcji overboost). 4,7s do osiągnięcia pierwszej setki mija szalenie szybko. BMW 1M Coupe jest niczym gepard, który właśnie wypatrzył swoją zwierzynę. Wciskasz gaz w podłogę i dokładnie czujesz, jak auto w pewnym momencie mocno zapiera się kołami o ziemię. Potem na twoje wnętrzności zaczyna działać siła, która wciska cię w fotel. Pole widzenia zaczyna się zawężać, a obraz po bokach rozmywać.Jesteś tylko ty, samochód i strach, aby przypadkiem nie odbić się od krawężnika. Nie ma tu miejsca na tak popularne ostatnio DSG. To, jak długo będzie trwać przerwa między zapiętymi biegami zależy wyłącznie od twoich umiejętności operowania sprzęgłem i szybkością przemieszczania lewarka. Zrobisz to w ciągu ułamka sekundy – czujesz kolejny zastrzyk adrenaliny. Znowu – sprzęgło, bieg, gaz – wskazówka prędkościomierza nie chce stanąć. Nim się obejrzysz, na liczniku masz już wartość kwalifikującą na podwójny mandat 500 zł i 10 punktów karnych każdy. Opanujesz się? Wątpię. Pieniądze? Punkty karne? Dla 1M warto. W tym momencie po raz kolejny żałuję, że policja na mandacie nie wpisuje marki i modelu samochodu – specjalnie dałbym się złapać, a taki druczek oprawiłbym w ramki i powiesił na ścianie.

Po drugie – prowadzenie. BMW 1M jest zwarte, krótkie i szerokie – o ponad 5 cm szersze od zwykłej jedynki. Ciekawostką jest fakt, iż zawieszenie i układ jezdny tego auta to niemal bliźniak mechanizmu stosowanego w M3. Twoje komendy są, więc dla BMW rozkazem. Nie ma momentu zawahania. Skręcasz, jest natychmiastowa reakcja. Precyzja na najwyższym poziomie. Jeśli dodatkowo znamy układy rąk stosowane w rajdach, to jazda 1M daje nam jeszcze więcej przyjemności. Nawrót – lewa dłoń na górę, prawa na dół i szybki zamach w lewą stronę. W całej tej orgii prowadzenia pomagają robiące wrażenie, 19-calowe felgi obłożone oponami cienkimi niczym naleśniki serwowane w przydrożnych barach.

Po trzecie – komfort. BMW 1M Coupe to nie tylko auto do bicia rekordów na Nurburgringu i pokazywania środkowego palca w kierunku M3 czy M5. Podczas przejażdżki przez miasto nie wypadnie nam żaden dysk z kręgosłupa. Byłem naprawdę zaskoczony tym, że auto jest tak komfortowe, a jednocześnie podczas robienia ostrzejszych skrętów nie odczuwamy zbędnych przechyłów. Siedzimy na wygodnych, skórzanych fotelach. dsc05678 gloNie są to kubełki, ale zwykłe siedzenia trzymające kierowcę w ryzach. Obsługa wszystkich urządzeń to klasyka w wykonaniu BMW. Wszystko tak, jak w pozostałych modelach, czyli na swoim miejscu. Kokpit jest identyczny do tego ze zwykłej 1, ale czy to wada? Raczej nie. Nawet, jeśli uznacie to za minus, zrekompensuje wam to niesamowita przyjemność z jazdy. Oprócz całej ergonomii na uwagę zasługuje też świetne wykończenie wnętrza. Obicie boczków drzwi i osłony zegarów alkantarą wygląda elegancko i jest miłe w dotyku. Do tego pomarańczowe szwy, które cytując BMW: „wnoszą do wnętrza 1M prawdziwego ducha M”.

Po czwarte – wyjątkowość. Chcecie się wyróżniać na ulicy? Kupcie właśnie to auto. Jednocześnie uważajcie na baczniejszą obserwację ze strony drogówki. Bez trudu wyłowią was z tłumu innych samochodów i z przyjemnością wlepią mandat, cmokając jednocześnie podczas podziwiania 1M. Zawsze możecie zaproponować im przejażdżkę. Bądźcie jednak ostrożni – po wyjściu, taki rodzaj doznania mogą uznać za rodzaj łapówki.

Po piąte – dajcie innym radość z przegrywania w wyścigu spod świateł. Auto prowokuje i to niesamowicie. Jeśli zrównacie się na światłach z innym BMW, a w nim będzie siedzieć młody kierowca patrzący na was, to na 100% telepatycznie wyzywa was na pojedynek. Wy jednak zareagujcie z delikatnym uśmiechem i… nie wystartujcie pierwsi. Dacie mu pierwszeństwo. Kiedy odjedzie na kilkanaście metrów, bądźcie pewni, że wasza noga rozpoczyna naciskanie na pedał gazu z maksymalną siłą. Z czterech wydechów ozwie się wspaniały dźwięk rzędowej szóstki, a wy w lusterku waszego konkurenta zaczniecie robić się coraz więksi, aż wreszcie role się zamienią. Prowadzicie. I to z wielkim uśmiechem na twarzy, który towarzyszy każdemu mocniejszemu wciśnięciu gazu.

Wszystkie pięć powyższych powodów składa się w jedną całość i pokazuje nam ogólny obraz tego bardzo wyjątkowego auta, które w zasadzie jest zabawką – nawet sam właściciel o nim tak mówi. A po co istnieją zabawki? Po to, aby dać nam radość. Czy 1M nam ją daje? Te pytanie jest właściwie nie na miejscu i powinno brzmieć zupełnie inaczej – jak wiele radości czerpiemy z jazdy 1M. Odpowiedź może być tylko jedna – ogromną ilość. Czy kupiłbym te BMW dla siebie? Bez najmniejszego nawet zastanowienia.

Za możliwość jazdy BMW 1M Coupe serdecznie dziękuję Tadeuszowi Maziarz, Prezesowi Zarządu polskiego oddziału firmy MAHA zajmującego się profesjonalnym wyposażaniem warsztatów.

Kontakt z autorem: mateusz (małpa) motofilm.pl

Napęd:
Rodzaj silnika: benzynowy, twin turbo
Pojemność: 2979 cm3
Typ napędu: tylny
Moc maksymalna: 340KM (250kW) (przy 5900 obr/min)
Maks. moment obr: 450Nm (1500-4500 obr/min) + 50Nm overboost
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna

Nadwozie:

Długość / Szerokość / Wysokość: 4379 / 1801 / 1420 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 370
Masa własna: 1570 kg
Ładowność: 405 kg
Rozstaw osi: 2667 mm

Dane eksploatacyjne producenta:

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 4,9 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h (ograniczona elektronicznie)
Zużycie paliwa – trasa: 7,3 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 13,6 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 9,6 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 53 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 224

Ceny:
Cena wersji podstawowej: 50 500 euro (Niemcy)
Cena wersji testowanej: 61 000 euro (Niemcy)

Mały dodatek, odgłos odpalania 1M:

  • Może ta bestia nie jest wcale piękna, ale zabójczo szybka. To jest to. Tutaj liczy się tylko przyjemność z jazdy 🙂

  • Przemek

    A mi się wygląd podoba a lakier jest idealny wręcz 🙂