Renesans. Test SsangYong Korando 2.0 e-xDi200 2WD Quartz

Udało się. Jako jedni z pierwszych mieliśmy okazję przetestować wchodzący właśnie na rynek najnowszy model SsangYonga – Korando. Ta koreańska marka wraca do Polski po kilku latach nieobecności, wzmocniona i odmieniona, z zupełnie nowym SUV-em. Nie osądzajcie jej jednak za szybko, gdyż nie zawsze to, co egzotyczne znaczy nieciekawe. Nowe Korando ma wszelkie zadatki, żeby nieźle namieszać w klasie kompaktowych SUV-ów. I zaraz Wam to udowodnię.

Na początek zdziwienie – kontrowersyjną stylistykę znaną np. z Rodiusa zastąpiły gładkie i nowoczesne linie. Nadwozie Korando zaprojektowane przez Giorgetto Giugiaro może się podobać i moim zdaniem na żywo prezentuje się ciekawiej niż np. Hyundai ix35. Bardziej europejsko. Większość osób zwracała uwagę na znaczną szerokość i wysokość samochodu, przez co Korando wydawało się im masywne i bezpieczne. Z drugiej strony, dzięki kompaktowej długości (4,41 m) i małej średnicy zawracania (10,8 m) parkowanie nim w mieście nie okaże się koszmarem. Terenowy charakter tego auta poza większym prześwitem (180 mm) podkreślają też ciemne obudowy nadkoli i zderzaków, które mają zapobiec zarysowaniu lakieru. Srebrne relingi na dachu komponują się z 17-calowymi alufelgami, na które nałożono opony o rozmiarze 225/60R. A we wnętrzu niespodzianek ciąg dalszy.

Po pierwsze przestronność. O ile z przodu miejsca jest pod dostatkiem (i to w klasie SUV już nie dziwi) o tyle przestrzeń na tylnej kanapie zasługuje na uznanie. Siadając za fotelem kierowcy ustawionym pod siebie (a mam 184 cm wzrostu) miałem naprawdę dużo miejsca na nogi. Docenimy też to, że podłoga jest tam płaska, a oparcie kanapy ma regulowany kąt pochylenia. Za pomocą jednej dźwigni asymetrycznie dzielona tylna ławka składa się na płasko powiększając spory bagażnik (producent podaje tu wartość 486 l pojemności przy 5 pasażerach). Pod podłogą zaopatrzono go w dodatkowe schowki i uchwyty oraz tradycyjne koło zapasowe.

Po drugie jakość. Kokpit mimo, że wykonany z twardych w dotyku materiałów, sprawia wrażenie solidnego. Nic nie trzeszczy, nie odstaje – poziom wykonania przypomina ten, który znamy z najmniejszych Jeepów. Producent zapewnia, że we wnętrzu użyto materiałów antybakteryjnych m.in. na kierownicy, gałce zmiany biegów, przyciskach konsoli centralnej i sterowaniu szyb. Tak czy inaczej, w Korando znajdziecie kilka różnych faktur plastików, przez co deska rozdzielcza nie sprawia wrażenia wyciosanej z jednego kawałka tworzywa. Srebrne listwy i obramówki nawiewów mają wnieść tu odrobinę elegancji. W codziennym użytkowaniu docenić można półeczki, schowki, uchwyty i haczyki na torby – wszystko to pozwala utrzymać porządek w kabinie. Najbardziej spodobał mi się jednak kształt kierownicy, który przypomina mi odrobinę tę montowaną w drugiej generacji Saabów 900.

e-XDi200 to nowy wysokoprężny motor w całości opracowany przez SsangYonga. Z pojemności 1998 cm3 rozwija on moc 175 KM. Maksymalny moment obrotowy 360 Nm, który osiągany jest w zakresie od 2 do 3 tys. obr./min, przenoszony był w testowanym egzemplarzu wyłącznie na przednie koła. Dzięki elektrycznemu sterowaniu turbosprężarki (system E-VGT) efekt turbodziury udało się ograniczyć do minimum. W praktyce sprawne przyspieszanie kończy się na ok. 3700 obr./min – najpóźniej wtedy należy zmienić bieg na wyższy. 6-biegowa skrzynia mogłaby co prawda mieć odrobinę krótsze drogi prowadzenia lewarka, ale co do precyzji jej działania nie zgłaszam żadnych uwag. Auto rozpędza się do 100 km/h w 10 s, a spalanie w ruchu miejskim można realnie utrzymać na poziomie 8 l/100 km.

SsangYong Korando ma także nową płytę podłogową. Samonośne nadwozie opiera się na kolumnach MacPhersona z przodu i zawieszeniu wielowahaczowym z tyłu. Układ ten dosyć dobrze wyłapuje większość nierówności i jedynie przy poprzecznych przeszkodach, takich jak progi zwalniające, czasami przenosi drgania do kabiny. Ogólnie stanowi to udany kompromis między zapewnieniem stabilności i komfortu pasażerom. Auto prowadzi się w typowy sposób dla klasy kompaktowych SUV-ów. Nie mam również zastrzeżeń do skuteczności hamulców, które sprawnie zatrzymują ważącego blisko 1600 kg Korando.

Podsumowując: SsangYong odrobił swoją lekcję i powrócił bardzo dobrze przygotowany do nowego rozdania. Prezentowane Korando w wersji Quartz za 98.200 zł na pewno stanowi ciekawą propozycję dla konkurencji. Oferuje w wyposażeniu praktycznie wszystko (poza nawigacją), co potrzebne z zakresu komfortu (automatyczna klimatyzacja, tempomat, radio z USB, Bluetooth itp.), jak i bezpieczeństwa (m.in. ESP, 6 airbagów, aktywne zagłówki z przodu, hillholder). Docenicie przemyślane i przestronne wnętrze oraz mocny silnik, dzięki któremu auto sprawnie przyspiesza zarówno w mieście, jak i na trasie. Nie bez znaczenia będzie również pięcioletni okres gwarancji z assistance.

Wojtek Zuchora
e-mail: wojtek@motofilm.pl

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1998 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 175 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 360 Nm (2000-3000 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4410 / 1830 / 1710 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 486 / 1312
Masa własna: 1591 kg
Ładowność: 589 kg
Rozstaw osi: 2650 mm
Dane eksploatacyjne producenta
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 10 s
Prędkość maksymalna: 235 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.1 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7.5 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 57 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 157