James Bond zmienia Astona Martina na… Bentley’a Continentala GT

63023 a bm  gloJames Bond od zawsze był kojarzony z pięknymi kobietami i wspaniałymi autami (lub odwrotnie). Najczęściej towarzyszyła mu marka Aston Martin. W zasadzie trudno się dziwić. Jednak na kartach książki kontynuującej przygody nieustraszonego agenta Jej Królewskiej Mości, “Carte Blanche” autorstwa Jefffereya Deavera, zostaniemy troszkę zaskoczeni.

Otóż za główny środek transportu 007 służyć będzie nowy Bentley Continental GT. Delikatne zdziwienie… Nie wiem czy być wkurzonym czy nie. Serio. Bond to dla mnie jedynie Aston Martin. Z drugiej strony to Bentleyowi nie sposób odmówić elegancji, pewnego wdzięku i delikatnego sportowego zacięcia.

Szczególnie po spojrzeniu, co jest pod maską. 6-litrowe W12 z podwójnym turbo o mocy 567KM robi ogromne wrażenie. W dodatku niezwykle pochlebne opinie, jakie zbiera wśród osób mających przyjemność, choć trochę się nim przejechać…

Z drugiej jednak strony to, co mnie interesuje silnik samochodu Bonda i to jak się prowadzi. Chcę, żeby to był z powrotem DBS i tyle (w końcu też nie odstawał osiągami). Tamto auto pasowało idealnie do jego garnituru i całego eleganckiego otoczenia.

Poza tym – wyobraźcie sobie pościg na początku Quantum of Solace z udziałem Continentala GT. Coś tu nie pasuje. Nie ważne, co Bentley kryje pod maską. Powinien być używany z delikatnością, należytą dbałością, a nie kasowany na pięknej drodze. Zaraz powiecie, że halo, przecież Aston to też jeżdżące dzieło sztuki. Macie rację, ale za to świetnie wyglądał z urwanymi drzwiami i zupełnie zdewastowanym lakierem.

Co do samej książki, to jej akcja rozgrywać się będzie w Dubaiu. Autor uznał, że jest to miejsce wyjątkowo inspirujące i idealnie pasujące do klimatu powieści. Prawdę mówiąc nie uwierzę dopóki nie zobaczę na własne oczy. Na razie obstaję więc przy klimatach typu Wenecja, Monako albo coś w tym stylu jako stricte „nowo bondowskich”. Pierwsze książki pojawią się na półkach w Anglii 26 maja, na kilka dni przed rocznicą urodzin Iana Fleminga.

Via: Bentley

  • no szkoda, Aston Martin zawsze kojarzył się z James Bondem

  • Karol

    super. Bond w VW Pheatonie….

  • Fafik

    Wreszcie! Bond wreszcie w odpowiednim aucie! Mało kto wie, ale w książkach Bond jeździł właśnie Bentley’ ami – zawsze szarymi z ciemnoniebieskim wnętrzem.

  • hmm… rzeczywiście. Zawsze się wydawało, że Bond to Aston Martin. A tu proszę. Tak to jest, jak się nie czyta książek, na podstawie których reżyserowane są filmy.

  • zawsze wiedziałem, że czytelnicy MotoFilmu są wykształceni i oczytani:D