Klasyczna elegancja – test Renault Fluence 1.5 dCi 110 KM Privilege [FOT]

fluence45748 gloMały quiz: co ma wspólnego Renault Fluence z Toyotą Auris? Na pierwszy rzut oka nic, ale pod względem wizerunkowym bardzo dużo. Obaj producenci chcieli się odciąć od dotychczasowych modeli i na tylnych klapach tych aut pojawiły się nic nikomu nie mówiące nazwy. Japończycy swojego hatchbacka skojarzyli z łacińskim złotem, natomiast Francuzi inspiracji dla nowego sedana doszukali się w płynności. Toyota wprowadzając Aurisa chciała odmłodzić wizerunek (i średni wiek nabywców) popularnej Corolli, natomiast Renault wyruszyło na poszukiwania nowego typu klientów. Jakich? Przeczytajcie dalej.

NADWOZIE
Test Fluence rozpocząłem nietypowo. Zamiast od razu wsiąść i odjechać z parkingu to dobre 15 minut oglądałem samochód z zewnątrz. Co prawda bliżej mi sercem do małych GTI niż do statycznych limuzyn, ale doszedłem do wniosku, że Fluence jest całkiem ładny. Niby nie ma w sobie nic wyróżniającego, ale całość sprawia na żywo pozytywne wrażenie. Dodatkowo czarny lakier w połączeniu z chromowanymi akcentami i 17-calowymi alufelgami nadaje mu niezbędnej elegancji. Na szczęście tył tego sedana nie wygląda na doklejony na siłę, mimo że bagażnik dysponuje aż 530 litrami pojemności. Otwór załadunkowy kufra mógłby być co prawda odrobinę większy, ale mimo to udało mi się do niego wejść (tak tak, wejść) i z małą pomocą wyjść.

Stylistyczny bunt, który widzieliśmy w Vel Satisie, Avantime czy Megane II ustąpił tu miejsca spokojniejszym i bardziej płynnym liniom. Prawda jest taka, że nabywcy trójbryłowych aut są bardzo konserwatywni i nie przypominam sobie awangardowej limuzyny, która odniosłaby rynkowy sukces.
Dystyngowany wygląd długiego nadwozia ma być magnesem przyciągającym do salonów nową klientelę. Ludzi, którzy nie szukają jedynie kompaktowego sedana, ale nie stać ich jeszcze na prawdziwą klasę średnią. Fluence stoi bowiem w ofercie pomiędzy Megane (z którego czerpie garściami pod kątem technologii), a Laguną (od której jest krótszy zaledwie o kilka centymetrów).

WNĘTRZE
Otwieram drzwi, a moim oczom ukazuje się kraina beżu. Myślę sobie kolejny klasyczny chwyt: czarna karoseria + kremowa tapicerka, to zawsze dobrze wygląda. Wsiadam za kierownicę, rozglądam się… wszystko jest jakieś znajome. Megane? Tak, praktycznie cały kokpit jest identyczny w obu modelach, jedynie wprawne oko zauważy tradycyjny prędkościomierz zamiast elektronicznego. W sumie to i dobrze, bo poza kilkoma rozwiązaniami deska rozdzielcza jest udana (narzekać można jedynie na mało intuicyjną obsługę zestawu audio). Ucieszy za to osobny pilot do nawigacji, który możemy przekazać osobom jadącym na tylnej kanapie, żeby samodzielnie ustawiły cel podróży. Jakość montażu również jest bez zarzutu.

Każdy na pewno doceni wygodne skórzane fotele (brawa za regulację zagłówków) i bardzo dużą ilość miejsca w kabinie. Cztery osoby w komfortowych warunkach pokonają nawet długi dystans. Pasażerowie w tylnej części wnętrza dysponują sporym podłokietnikiem, dodatkowymi nawiewami powietrza jak również praktycznymi roletami szyb (bocznych i dużej tylnej). Wszystko to sprawia, że podróżowanie tam nie oznacza jazdy za karę i jeśli namówimy kierowcę do otwarcia nam drzwi to przez chwilę będziemy VIP-ami.

SILNIK
Fluence dysponuje mocą 110 KM, które generowane są z dobrze znanej jednostki dCi o pojemności zaledwie 1.5 litra. Ostatnio miałem kontakt z tym silnikiem w Dacii Duster, gdzie okazał się on być po pierwsze trochę za słaby, a po drugie za głośny. Tu uruchamiam go przy otwartych drzwiach… i nie da się ukryć, że pod maską mam diesla. Gdy jest zimny klekocze nieprzyjemnie głośno. Mija kilka chwil, zamykam drzwi i za sprawą dobrego wygłuszenia w środku robi się cicho.  Ulga.

Pomyślicie, że dla auta aspirującego do miana limuzyny 110 koni to żaden szał, ale w tym wypadku jest inaczej. W 85% procentach sytuacji drogowych moc jest wystarczająca. Pozostałe 15% zostawcie sobie na autostrady w Niemczech. A tak na serio, ten silnik pasuje do Fluence. Nie jest to auto do wyścigów na ¾ mili, ale dzięki dobrze zestopniowanej 6-biegowej skrzyni nie mamy problemów przy wyprzedzaniu innych samochodów (w zakresie 2000-2500 obr/min mamy dostatecznie wiele mocy).

Podobne osiągi zagwarantuje Wam podstawowa (i tańsza) benzyna o pojemności 1.6 i mocy 110KM, jednak przewagę diesla docenicie przy dystrybutorze. Dynamiczna jazda głównie po mieście zakończyła się średnim spalaniem na poziomie… 5,9 l / 100km! Robi wrażenie.

ZAWIESZENIE
Pierwszy jest ”śpiący policjant”, potem zapadnięta po zimie studzienka no i te wypaczone tory tramwajowe. Znam tą trasę na pamięć, ale nie czuje wszystkich tych bonusów w nawierzchni. Okazuje się, że miękkie zawieszenie Fluence czasami ma swoje plusy. Jeśli darujemy sobie pokonywanie zakrętów w stylu Kubicy to karoseria przestanie się wychylać na boki. Ten samochód woli spokojniejszą jazdę. Dziury w jezdni znikną nam przed maską i pojawią się ponownie w tylnym lusterku, wszystko bez większych wstrząsów czy drgań na kierownicy. Powstający w Turcji sedan oferuje pod tym względem typowy, francuski komfort. Elektrycznie wspomagany układ kierowniczy zapewnia precyzję prowadzenia adekwatną do osiągów – typowy użytkownik nie powinien na niego narzekać, czepiając się można oczekiwać jednak odrobinę większego ”czucia”. Hamulce oraz działanie ESP są za to bez zarzutu.

KOSZTY I PODSUMOWANIE
Dzięki oferowanym upustom możecie obecnie kupić Fluence w wersji Privilege z silnikiem 1.5 dCi o mocy 110KM (przystosowany już pod normę Euro5) za 67 100 zł. Zważywszy na jego wielkość i bogate wyposażenie nie jest to dużo. Za taką kwotę otrzymacie komfortowe, przestronne i ekonomiczne auto. A i zamówcie je koniecznie w czarnym metalicu, wtedy Wasz sąsiad będzie z zazdrością patrzyć na nową  ”limuzynę”.
Jeśli jednak nie zależy Wam na dieslu w topowej wersji to spokojnie sięgnijcie po benzynowe Expression ze 110KM pod maską, a wydacie wtedy jedynie 50 300 zł. Niezbędną klimę, poduszki, elektrykę i audio otrzymacie seryjnie, a czarny metalic nadal pozwoli Wam zadać szyku w garażu.

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1461 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 110 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 240 Nm (1750 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna
Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4618 / 1809 / 1479 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 530
Masa własna: 1285 kg
Ładowność: 500 kg
Rozstaw osi: 2702 mm
Dane eksploatacyjne
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 11.0 s
Prędkość maksymalna: 185 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 4.0 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 5.6 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4.6 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 60 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 120

  • Mnie się osobiście ten samochód w ogóle nie podoba. Nie tylko dlatego, że francuskie nigdy mnie się nie podobały – ten po prostu jest nijaki – Laguna zdecydowanie wystarczy, po co FLUENCE?

  • Michał

    Jak zwykle bardzo ciekawie, dowcipnie i rzeczowo napisane!
    Podoba mi się motyw strzałek na zdjęciach 🙂

  • Fluence wygląda mi na typowe auto dla handlowców. Tak samo jak Michał, zwróciłem uwagę na te strzałki – świetny pomysł!

  • Hm ogólnie to mi się nawet podoba z zewnątrz, szczególnie z przodu.
    Ale co do środka to jak dla mnie Renault nigdy nie pasiło.
    Nie wiem ta kierownica i w ogóle jakoś nijako.