Czego pragną kobiety? Nissan Qashqai 2.0 dCi Tekna 4×4 [nasz test] – FOT

qashqai5478tst glo

Czy pamiętacie amerykańską komedię sprzed 10 lat, w której Mel Gibson grał faceta słyszącego myśli kobiet? Podejrzewam, że Nissan podczas konstruowania Qashqaia cudem trafił na podobną osobę albo po prostu w zespole projektowym znalazło się wiele pań. Bo jak inaczej wytłumaczyć tak dużą popularność tego modelu wśród płci pięknej? Przyjrzyjcie się uważanie na ulicy – to głównie damy zasiadają za kierownicami Qashqaia. Poświęciłem tydzień na sprawdzenie, za co tak naprawdę go lubią.

NADWOZIE
Prawdziwy crossover, czyli ni pies, ni wydra – daleko mu do SUV-a, ale nie jest to też typowy kompakt. Takie coś po środku. Obmyślone w Europie nadwozie Qashqaia zdaje się w 100% trafiło w gusta tutejszego rynku, gdyż od momentu premiery jest to jeden z popularniejszych modeli tej marki. Kontynuując jednak damski wątek – każda kobieta zawsze chce wyglądać jak najlepiej. I mimo, że nie było to jeszcze potrzebne, rok temu zdecydowano się na delikatny lifting przodu i tylnych lamp. Wyimaginowane zmarszczki zatem zniknęły, a odmłodzona sylwetka wygląda nowocześnie i atletycznie. Na masce pojawiły się dwa przetłoczenia w kształcie garbów (wydm piaskowych?) – być może dla zaakcentowania pustynnych korzeni nazwy (Qashqai to plemię Nomadów żyjących na pustyniach Iranu). Szerokie nadkola szczelnie wypełniają duże 18-calowe aluminiowe felgi. Dolne części karoserii okryto czarnym, à la terenowym plastikiem dla ochrony bordowego lakieru. Na dachu zamontowano srebrne relingi, które kolorystycznie komponują się ze wspomnianymi alufelgami. Tylne szyby dodatkowo przyciemniono, a znaczną część dachu zajęło potężne okno, które skutecznie doświetla wnętrze. Testowany egzemplarz posiadał wygodny, bezkluczykowy system otwierania drzwi (ciągle dziwi mnie czemu to rozwiązanie nadal nie jest popularniejsze wśród innych producentów). Skoro o dostępie do auta mowa – niewysokie użytkowniczki ucieszy fakt, że bez trudu dosięgną do uchwytu zamykającego tylną klapę, ale co mniej uważni osobnicy o wzroście powyżej 180 cm zaliczą guza o kant drzwi bagażnika.

WNĘTRZE
Pierwszy kontakt – powiało Murano. Czyli dobrze? Na pewno bardziej luksusowo niż się spodziewałem. Czarną tapicerkę wykonano z miękkiej i przyjemnej w dotyku skóry. Kierowca ma przed sobą wielofunkcyjną skórzaną kierownicę oraz kokpit, który kształtem skojarzył mi się z pierwszą generacją Forda Fusion. Do spasowania ani jakości materiałów nie można mieć żadnych zastrzeżeń – wszystko jest tak, jak być powinno. Przyciski klimatyzacji i systemu audio (na pokładzie był zestaw Bose, wart każdej dopłaty) są duże i na pewno nie da się o nie złamać paznokcia. No dobrze, jestem złośliwy. Podgrzewane fotele pod względem rozmiaru nie są skrojone pod azjatę i bez trudu można dopasować je do swoich potrzeb. Przestrzeni z przodu jest wystarczająco dużo, a na tylnej kanapie tylko wyższym pasażerom za sprawą szklanego dachu może zabraknąć 1-2 cm miejsca nad głową. Zakładając, że tylną część auta zajmują głównie dzieciaki, to z pewnością będzie im tam wygodnie. Bagażnik kryje przyzwoite 410 litrów pojemności. Crossoverowy charakter Qashqaia wychodzi przy załadunku kufra – walizki musimy podnieść wysoko. Reszta kabiny jest za to po japońsku praktyczna, mamy niezbędne schowki i uchwyty na picie. Ekran nawigacji po włączeniu wstecznego biegu pokazuje obraz z kamery zamontowanej nad tylną rejestracją.

SILNIK
Pod maską tego powstającego w Wielkiej Brytanii japońskiego auta, zamontowano 150-konne serce z francuskim rodowodem. Jaki jest tego rezultat? Wysokoprężna jednostka pracuje kulturalnie, a za sprawą dobrego wygłuszenia kabiny we wnętrzu jest cicho. Czekałem na test tego auta, aby móc je porównać z Mitsubishi ASX-em, którego diesel również generował 150 KM. Dyplomatycznie (i trochę szowinistycznie) nawiążę ponownie do damskiego charakteru auta – większości pań na pewno to wystarczy. Qashqai z tą jednostką nie jest demonem prędkości i mimo, że dane fabryczne w porównaniu z ASX-em pokazują, że w sprincie do 100 km/h przegrywa on jedynie o 0,2 sek, to w praktyce ma się wrażenie prowadzenia auta o totalnie odmiennym charakterze. O ile Mitsubishi sprowokowane wciśnięciem gazu z niesłychaną łatwością przyspieszało, o tyle Qashqai był trochę bardziej ospały. Owszem jest na pewno cięższy od rywala o prawie 120 kg, ale zrzucam to głównie na wagę napędu 4×4. Do codziennej jazdy taki silnik w zupełności wystarczy, a przy wyprzedzaniu w trasie pomoże nam 6-biegowa skrzynia. Spalanie w mieście było wyższe od podawanego przez producenta o ponad dwa litry. Sporo frajdy dostarczył mi dołączany za pomocą pokrętła napęd na wszystkie koła. Do dyspozycji mamy trzy tryby pracy: Lock, Auto i 2WD. Ten pierwszy na stałe rozdziela napęd w stosunku 50:50 pomiędzy przednią i tylnią oś. Działa do 40 km/h, a powyżej niej załącza się opcja Auto (system włącza 4×4 tylko w razie konieczności). Duże opony zimowe oraz wspomniany tryb Lock sprawiły, że podmiejskie nieodśnieżone drogi pokonywałem bez problemu.

ZAWIESZENIE
Tu, gdzie Mitsubishi punktowało zwinnością i precyzją prowadzenia, tam Qashqai zapewnia nam stoicki spokój. ASX oferował z pewnością więcej radości z jazdy, ale przy podobnych rozmiarach zewnętrznych co w Mitsubishi jadąc Nissanem miałem wrażenie prowadzenia auta jednak o rozmiar większego. Bardziej rodzinnego. Nierówności w jezdni nie robią na Qashqaiu większego wrażenia, a lekko pracujący i nieszczególnie precyzyjny układ kierowniczy docenimy najszybciej na parkingu. Wyższe zawieszenie przyda się przy pokonywaniu krawężników, ale przy gwałtowniejszym manewrze będzie odpowiedzialne za przechyły karoserii. Na prostej Nissan nie poddawał się bocznemu wiatrowi i nawet przy wyższych prędkościach podróżujący czuli się bezpiecznie.

KOSZTY
Prezentowany 150-konny diesel z napędem 4×4 w wyposażeniu wersji Tekna kosztuje obecnie 102 000 zł. Owszem, jest to więcej niż cena typowego kompaktu, ale dzięki wyższej pozycji za kierownicą oraz dołączanemu napędowi wszystkich kół Qashqai zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Czyli to, co szczególnie cenią sobie kobiety. Kończąc jednak żarty – ten crossover zdobywa sobie kolejnych klientów tym, że nie ma większych wad. Po tygodniu spędzonym za jego kierownicą jest się w stanie go polubić. Za całokształt. I niezależnie od płci.
Czy kupiłbym Qashqaia? Nie, bo nie jest mi potrzebny taki samochód. Dla siebie wybrałbym Juke’a ze 190-konnym turbo pod maską, którego testuję obecnie. Ale o tym już za tydzień.

Dane techniczne:
Napęd
Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1995 cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 150 KM (przy 4000 obr/min)
Maks. moment obr.: 320 Nm (2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna

Nadwozie
Długość / Szerokość / Wysokość: 4330 / 1780 / 1615 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 410
Masa własna: 1568 kg
Ładowność: 415 kg
Rozstaw osi: 2630 mm

Dane eksploatacyjne
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 9.9 s
Prędkość maksymalna: 194 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.2 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7.5 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6.0 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 65 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 159

  • kaszkaj jak kaszkaj, ale ja czekam na JUKE:d

  • jaca

    Lifting poprawił i tak już ładną karoserię. Ciekawa propozycja

  • Nika

    O czym marzą kobiety? Tak o qashqaiu 1.6 diesel start/ stop. Cudowny, zakochałam się od pierwszego jeżdżenia i tak mi zostało a moja miłość rośnie z dnia na dzień :-). Polecam każdej kobiecie z tzw dużego miasta, która na co dzień zajmuje się „sprawną logistyką rodziną”: przedszkole, szkoła, praca, dodatkowe zajęcia rozwożenie i … zakupy. Z tym samochodem życie stało się piękniejsze.