Dbajmy o nasze auta! [Felieton Mateusza Pietruszki]

d2bfd76fe6 gloParę dni temu odebrałem auto z serwisu. Te nowsze auta też się przecież psują i zużywają. Jakoś wcześniej nie zastanawiałem się nad tym, że cokolwiek może mu dolegać. Kupiłem je używane. Zawsze myślałem, że to jak jeździ i brzmi było w pełni normalne.

Jednak podczas wymiany opon na zimowe, po mojej prośbie rzucenia okiem na to, co tam pod sukienką się dzieje, mechanik orzekł, że zawieszenie ma jakieś niepokojące luzy. Jak się teraz tym nie zajmie, to potem będą koszta. Podczas jazdy by się raczej nie rozpadł na pół, ale co miałem zrobić? W końcu znajomy – raczej by mnie nie oszukał. Oddałem kluczyki i wróciłem do domu. Następnego dnia telefon, że wszystko gotowe i można odbierać. Świetnie.

Odbiór jak to odbiór – jest ta przykra część (rozstanie się z gotówką) i ta milsza (znowu w swoim aucie). Jakże wielka była moja radość, kiedy po wyjeździe z warsztatu okazało się, że ten samochód świetnie radzi sobie z nierównościami! Czułem się jakbym jechał na poduszkach. Serio.
Założę się, że odczucia auta niewiele różniły się od moich. Jeśli bym był w stanie jakimś cudem spojrzeć zza kierownicy na przód mojej fury, to jestem pewien, że uśmiechałaby się. Tak jak Zygzak z „Autek”.

Jestem gotowy przysiąc, że i cała reszta w nim lepiej chodzi – biegi ładniej wskakują, sprzęgło lepiej się wciska. Magia normalnie. Chyba odwdzięcza mi się za to, że wreszcie o nią (bo to ona) zadbałem.
Właśnie zbliżyliśmy się do tematu sedna tego felietonu. Troska o auta. Jak najbardziej jestem świadom, że czasem naprawy naszych „pociech” mogą być kosztowne. Mimo wszystko – starajmy się wymieniać wszystko na czas. Co odwlecze to nie uciecze – potem może być tylko gorzej. Samochody rzadko same się naprawiają. Uwierzcie mi.

Jeśli jeszcze nie zmieniliście opon na zimowe to zachęcam do pójścia w moje ślady i podczas tej czynności zapytania o to, co piszczy tam pod spodem. Wasze auto zauważy ten hojny gest. A jeśli zdecydujecie się na naprawę to i wy będziecie zadowoleni i ono. Nie żartuję. Jazda ze świadomością, że wszystko działa w naszym aucie jak należy to miłe uczucie.

Dla tych, którzy w tym momencie pomyślą o kosztach naprawy i powiedzą sobie kategoryczne „nie teraz” też coś mam. Dbanie o nasz pojazd to nie tylko zabawa u mechanika i zadawanie mu pytań w stylu „czy aby na pewno wymiana tego jest konieczna?”. To także wykonanie tak prozaicznej czynności, jaką jest umycie go od czasu do czasu. Nie zdajecie sobie nawet sprawy, jak groźne może być upomnienie przez przechodnia zostawione na drzwiach w postaci niezbyt dumnego napisu „Brudas!”. Drobne kryształki piachu przyciśnięte palcem robią rysy na naszym lakierze. Czasem widać to dość wyraźnie. Potem to tylko zabawa z polerką. Wystarczy czasem skoczyć na myjnie ręczną i chociaż spłukać nasze auto.

Oprócz takich zabiegów z karoserią powinniśmy pamiętać o podwoziu – szczególnie zimą. Już niedługo na ulice wyjadą solarki, a spód naszego samochodu zacznie zbierać to, co najgorsze z jezdni. Właśnie, dlatego nie powinniśmy skąpić paru złotych na wybranie trochę lepszego „planu myjącego”.

Tak, więc dbajmy o nasze auta. Przetrzyjmy je czasem wewnątrz. Chyba chcemy, żeby nam jak najdłużej służyły. Bądźmy ludźmi. W końcu auto to też członek rodziny. Ja tymczasem jadę wymienić tylne zawieszenie. Niestety cierpi na tą samą chorobę, co przednie.