GPDA nie zgadza się na tak wysokie opłaty za superlicencje

fia logo flagaStowarzyszenie kierowców Grand Prix, stanowczo nie zgadza się na nagłe podniesienie opłat za superlicencje. Decyzja Maxa Mosleya uważana jest za nieuczciwą i kierowcy w ramach protestu, zamierzają wstrzymać się z podpisaniem własnych dokumentów do czasu wyjaśnienia całej sprawy.

GPDA podkreśla, że superlicencja jest najdroższym pozwoleniem wśród wszystkich sportów i dlatego podniesienie owej opłaty jest niestosowne. Przykładowo mistrz świata musi zapłacić około 270 tys. USD, co naprawdę nie jest małą kwotą. Bardzo szybko można przytoczyć dobre porównanie, gdzie kierowcy NASCAR za tego typu pozwolenie muszą zapłacić jedynie 4 tys. USD. W ciągu trzech ostatnich lat opłaty za licencje drastycznie wzrosły: od 1690 EUR w 2007 roku do 10 tys. EUR w 2008 patrząc w tej chwili na protest GPDA wszystko staje zrozumiałe.

Stowarzyszenie kierowców zgadza się na podwyżkę jednakże nie aż tak drastyczną..

Kierowcy nie sprzeciwiają się wzrostowi opłat za licencję, lecz stawka musi pozostać w dość racjonalnej kwocie.

Piloci podkreślają, iż są otwarci na nowe pomysły w sprawie załatania dziury budżetowej FIA.

Ponadto GPDA zarzuca Mosleyowi robienie z superlicencji źródła dochodów FIA, a kierowcy w żaden sposób nie zostali poinformowani o podniesieniu opłat. FIA zażądało również ujawnienie dochodów wszystkich kierowców, co według GPDA jest absurdalne.

Niestety niewiadomo jak Brytyjczyk zareaguje na protest w sprawie podniesieniu stawek, lecz wydaje się być bezkompromisowy.

Jeżeli kierowcy nie wpłacą stosownej kwoty za superlicencję, poprostu nie będą mieli prawa wystartować w Australii. Ponadto ci, co zarabiają grube miliony i protestują w ramach zapłaty, naprawdę bardzo szybko tracą sympatię. Jeśli obecna sytuacja utrzyma się przez dłuższy czas czeka nas bardzo ubogi wyścig w Melbourne – mówi prezydent FIA.

Źródło: Autosport